Monday, 6 June 2011

Wirujace malinowe serniczki i Tori Amos.

Nasze pierwsze spotkanie mialo miejsce w 1994 roku. Bylam wtedy dwunastoletnia smarkula z wielkimi marzeniami i przekonaniem o wlasnej niezwyklosci. Kiedy moje kolezanki z klasy piszczaly na widok chlopcow z Backstreet Boys i z wypiekami na twarzach czytaly Bravo, ja namietnie sluchalam Nirvany i Pearl Jam, brzdakalam na gitarze, pisalam okropnie smutne wiersze i ogladalam MTV, odkrywajac nowe muzyczne horyzonty.
Tak wlasnie poznalam Tori Amos. Pamietam, jakby to bylo wczoraj: "Cornflake Girl", teledysk nie z tej ziemi i ruda dziewczyna o glosie, ktory moglby tluc szyby. I ja, wpatrzona i zasluchana, zakochana od pierwszego dzwieku.
Muzyka Tori towarzyszy mi do dzis. A kiedy Yobada wspomniala o muzycznej akcji kulinarnej, od razu zaczelam nucic "Raspberry Swirl"...



Znalezienie odpowiedniego przepisu zajelo mi doslownie kilka minut, jego realizacja niewiele wiecej. Serniczki sa pyszne, lekkie i kremowe, choc ja osobiscie nie pogniewalabym sie, gdyby bylo w nich wiecej malinowego przecieru, ktory sam w sobie jest tak smaczny, ze mozna go jesc lyzeczka. Spod z ciasteczek Oreo nie tylko swietnie smakuje w polaczeniu z delikatna masa, ale i wyglada naprawde efektownie.

Photobucket

Wirujace malinowe serniczki
Skladniki:
(na 12 sztuk)
- 10 zmielonych na piasek ciasteczek Oreo (razem z nadzieniem)
- 40 g niesolonego masla, roztopionego
- 1/2 szklanki mrozonych malin, rozmrozonych
- 2 lyzki cukru pudru, przesianego
- 375 g serka kremowego typu Philadelphia
- 220 g drobnego cukru
- 3 jaja
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii

Piekarnik rozgrzac do 170 stopni. Forme do muffinow wylozyc papilotkami. Wymieszac roztopione maslo i ciastka, tak powstala mieszanine ulozyc na dnie papilotek, docisnac. Piec przez 5 minut, ostudzic.
Maliny rozgniesc widelcem i przecedzic przez sitko, by pozbyc sie pestek. Do przecieru malinowego dodac cukier, wymieszac.
Serek ubic mikserem na puszysta mase, powoli dodawac cukier i miksowac do polaczenia skladnikow. Dodawac po jednym jajku, miksujac po kazdym dodaniu, nastepnie dodac ekstrakt z wanilii. Mase wylac na ciasteczkowe spody. Na kazdym mini-serniczku ulozyc ok. 1/2 lyzeczki przecieru z malin i drewnianym patyczkiem delikatnie wmieszac w mase, by uzyskac efekt "wiru". Piec przez 10-15 minut (u mnie 20 minut) w 170 stopniach, az masa sie zetnie, studzic w lekko uchylonym piekarniku.


Photobucket


Przepis jest moja pierwsza propozycja do akcji Jedzenie z muzyka w tle. Dolaczam go rowniez do akcji Sernikowo II.


15 comments:

  1. Wyglądają tak pięknie ze ślinka cieknie!

    ReplyDelete
  2. Śliczne te serniczki, bardzo chętnie bym takiego zjadła, bo muszą być pyszne :D

    ReplyDelete
  3. Oj, pysznie wyglądają! Uwielbiam serniki, a ten przepis jest wyjątkowo zachęcający... :)

    ReplyDelete
  4. Moje czasy dziecięce to za to AC/DC, Queen, Pearl Jam :) oraz Joe Cocker.
    Wyrosłam na porządnym gruncie muzycznym i na dobre mi to wyszło, możemy podać sobie ręce :D Też nie przechodziłam fazy na boysbandy, przez co byłam trochę klasowym outsiderem :<
    Na serniki za to fazę mam zawsze, a na takie porcjowane to w ogóle, bo przynajmniej można oszukać mózg :D

    ReplyDelete
  5. Niesamowite serniczki. Proste i bardzo efektowne idealne:)

    ReplyDelete
  6. Muszę sprawdzić czy mój szkolny bojsbend Black Sabbath ma jakiś owocowy utwór:)

    ReplyDelete
  7. piękne serniczki, idealnie pasują do Tori:)

    ReplyDelete
  8. Uwielbiam Tori:)
    A serniczki są niesamowite z tymi spiralkami...o raju, pyszności:)

    ReplyDelete
  9. Twoje serniczki są po prostu cudne...

    ReplyDelete
  10. Jakie słodkie serniczki! :) Robiłam kiedyś podobne - uwielbiam ich kompaktowość :)

    Tori... Cornflake girl - uwielbiam!

    ReplyDelete
  11. Cudeńka i wszystko w nich kocham oprócz malinowych pesteczek, ale i tak bym spróbowała i tak.:)

    ReplyDelete
  12. ale te serniczki śliczne!
    takie nieprzeciętne. wyglądają uroczo.

    piękna muzyka. wciągająca.

    ReplyDelete
  13. Wyglądają fantastycznie :)
    Ech, kiedyż to były te czasy, kiedy oglądając MTV faktycznie można było poszerzać horyzonty ;)
    Ja w Nirvanę i Pearl Jam wsiąkłam dopiero w liceum, gdy zmieniłam krąg znajomych. Nie miałam MTV i to oni pokazali mi tę muzykę. Tori Amos także. Jej kawałek "Winter" na zawsze wbił mi się w pamięć... Tori jest niesamowita :)

    ReplyDelete
  14. Super pomysl,a Tori rowniez kocham miloscia wielka!!!!!!!

    ReplyDelete
  15. ach, piękna muzyczna inspiracja :)

    ReplyDelete