Chocbysmy nie wiem jak bardzo chcieli zatrzymac lato, nie da sie ukryc, ze jesien juz wisi w powietrzu. Poranki sa coraz chlodniejsze, slonce coraz szybciej chowa sie za horyzontem, a na straganach zamiast truskawek i malin zaczynaja krolowac jablka, jezyny i sliwki.
To ciasto pachnie i smakuje poczatkiem jesieni. Zwarte i ciezkie, nie za slodkie, idealne do kawy albo kubka zimnego mleka. Wiedzialam, ze sliwki i czekolada bardzo sie lubia, ale nie podejrzewalam, ze orzechy laskowe tak wspaniale do nich pasuja. Okazuje sie, ze te trzy elementy tworza bardzo udana calosc. Przed nami dluga jesien, wiec bedzie jeszcze sporo okazji, by wrocic do tego przepisu. Kto wie, moze nastepnym razem zastapie sliwki innymi sezonowymi owocami? Podejrzewam, ze z jablkami czy gruszkami ciasto bedzie rownie pyszne..
Wraz ze mna piekly Malwinna, Dobromila i Gin.
Czekoladowo-orzechowe ciasto ze sliwkami
Skladniki:
- 175 g masla + odrobina do natluszczenia formy
- 500 g sliwek
- 175 g jasnego cukru muscovado
- 175 g maki samorosnacej (albo zwyklej + 1/4 lyzeczki sody oczyszczonej)
- 175 g zmielonych orzechow laskowych
- 3 jajka
- 1 lyzeczka proszku do pieczenia
- 50 g ciemnej czekolady (70% kakao), posiekanej
- 2 lyzki orzechow laskowych
- 2 lyzki konfitury porzeczkowej albo sliwkowej (opcjonalnie)
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem), natluscic i wylozyc papierem dno okraglej blachy o srednicy 20 cm (moja miala 23 cm, ale ciasto i tak wyroslo dosc wysokie). 4 sliwki przekroic na pol i wyjac pestki, odlozyc, pozostale sliwki posiekac. Cukier, make, maslo, zmielone orzechy, jajka, sode i proszek do pieczenia wlozyc do miski i ubijac drewniana lyzka albo mikserem przez 1-2 minuty, az masa bedzie gladka i puszysta. Wmieszac posiekane sliwki i czekolade, przelozyc do blachy i wyrownac wierzch. Ulozyc na ciescie przepolowione sliwki, dociskajac lekko, a nastepnie posypac orzechami. Piec przez 40-50 minut (u mnie okolo godziny), az wierzch bedzie zlocisty, a ciasto twarde. Ostudzic w blasze przez 10 minut, przelozyc na kratke. Konfiture (jesli uzywamy; ja ten etap pominelam) podgrzac i posmarowac nia ciasto przed podaniem. Mozna zamiast tego posypac cukrem pudrem.
super, super, super!
ReplyDeletetakie już nie letnie, ale jeszcze nie jesienne.
przełomowe, pyszne ciasto ;]
A wiesz, że ja bardzo lubię jesień? Szczególnie taką wczesną. Kocham chłodne poranki, długie płaszcze, botki na obcasach, korony drzew jak rozpalone... No i śliwki, jabłka, dynie, gruszki... Wiem, że na Wyspach to może jest codzienność, ale dla mnie: czysta radość :)
ReplyDeleteA co do ciasta: dodałaś tyle cukru? Było bardzo słodkie?
Dodalam - i sama sie zdziwilam, ale nie! Bylo dosc malo slodkie, moze dlatego, ze to nie byl bialy cukier, a muscovado, ktory ma lekko karmelowy smak?
DeleteTak, tak, z jabłkami jest przepyszne :)
ReplyDeleteDzięki za wspólne pieczenie :)
Z takimi składnikami nie może smakować źle. Świetnie wygląda :D
ReplyDeleteto ciasto ma w sobie wszystko, co tak bardzo lubię!
ReplyDeletewygląda wspaniale! na pewno je upiekę :)) pozdrowienia!
ReplyDeletePiękne wyszło :)
ReplyDeletePięknie wygląda! Musi fantastycznie smakować.
ReplyDeleteZanim przeczytaliśmy post, powiedzieliśmy do siebie, że to pewnie będzie takie późno-jesienne ciasto. Wspaniałe!
ReplyDeleteMniam, jak są śliwki i orzeszki to poproszę kawałeczek :-)
ReplyDeleteŚwietne połączenie smaków - orzechy, czekolada i śliweczki:-)
ReplyDeletetrzecvie juz dzis ogladane przeze mnie i tez piekne ;D
ReplyDeleteSuper. Z zimnym mlekiem brzmi świetnie:)
ReplyDeleteBoskie. Mam ten przepis w ulubionych :)
ReplyDeleteTo pyszne połączenie. Wspaniałe ciasto. Piekłam kiedyś podobne.
ReplyDeletePozdrawiam:)
Bardzo smakowite.
ReplyDeletefajny przepis....choc a) nie pieke b) musze do maratonu schudnac wiec tylko czytam z przyjemnoscia.....i troche zazdroszcze tym to co jedza....
ReplyDeleteCiasto udało się jak marzenie!
ReplyDeletePozdrawiamy serdecznie
Tapenda
Maggie,
ReplyDeletebardzo mi się podoba Twoja wersja. Bardzo smaczna, idealna na końcówkę lata.
Ze względu na urlop nie będzie mnie przez pewien czas u Ciebie, więc do napisania/przeczytania po powrocie!
Pozdrawiam cieplutko,
E.
Nie da sie ukryc, to fakt. W piatek rano luby skrobal szybe. :( Ciasto mi sie bardzo podoba, kojarzy sie mocno z jesienia, ktora... nawet lubie. :)
ReplyDeletePiękne takie rumiane:) A co do spotkania, to bardzo chętnie, ale dopiero w drugiej połowie miesiąca będę mogła:)
ReplyDeleteJeśli to ciasto tak samo smakuje jak wygląda, to jestem oczarowana! :)
ReplyDelete