Sunday, 5 December 2010

Jak z Ikei

Pamietam doskonale ten czas, kiedy Ikea otworzyla swoj pierwszy sklep w Gdansku. Pamietam, ze razem z siostra i mama urzadzalysmy sobie wycieczki do tego sklepu - nie po to, by cos kupic, ale po to, by popatrzec na kapitalnie zaplanowane pomieszczenia, w ktorych wszystko mialo swoje miejsce, a kazdy przedmiot byl jednoczesnie uzyteczny i efektowny. Nie dalo sie tego wtedy przeniesc na nasz domowy grunt, bylo za ciasno w osemke w duzym wprawdzie, ale jednak dwupokojowym mieszkaniu. Tak wiec zwykle konczylo sie na ogladaniu.
Zawsze jednak kupowalysmy ciasteczka, te cudownie pikantnte, pachnace, cieniutkie szwedzkie pepparkakor.
Dlatego kiedy znalazlam u Dorotus przepis na te ciasteczka, z miejsca postanowilam go wyprobowac.
Podczas pieczenia dom wypelnil sie wspanialym korzennym aromatem. Ciastka wyszly troche inne niz pierwowzor, mniej kruche, twardsze, choc podobno z dnia na dzien staja sie coraz lepsze, wiec moze jeszcze skruszeja troche. Nastepnym razem dam chyba jeszcze wiecej cynamonu i przyprawy do piernika, ot tak, dla zintensyfikowania smaku. Bo nastepny raz na pewno bedzie. Pewnie calkiem niedlugo.

Pepparkakor
Skladniki:
- 150 g melasy (mozna uzyc syropu z burakow, daktyli albo klonowego)
- 100 g cukru pudru
- 110 g masla
- 375 g maki pszennej
- 1/4 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1/2 lyzeczki cynamonu
- 1 i 1/2 lyzeczki imbiru
- 1/4 lyzeczki mielonych gozdzikow
- 1/4 lyzeczki soli
-1 duze jajko
- 2 lyzeczki przyprawy do piernika

W malym garnku rozpuscic maslo z melasa i cukrem pudrem, odstawic do wystygniecia na pol godziny. Do duzej miski przesiac make, proszek do pieczenia, przyprawy i sol. Zrobic wglebienie w srodku, dodac melase i jajko. Zagniesc przy pomocy miksera (Dorotus ma racje, ciasto jest bardzo klejace, wiec reczne zagniatanie moze byc wyjatkowo trudne). Miske przykryc folia i wstawic do lodowki na 2 godziny, po czym wyjac i rozwalkowywac cienkie placki ciasta (im ciensze, tym lepiej) i wykrawac z nich dowolne ksztalty. Piec w 175 stopniach przez 8-10 minut, az brzegi pierniczkow zaczna sie rumienic. Studzic na kratce, przechowywac w zamknietej puszce.






Pierniczki dodaje do festiwalu i do akcji podarkowej, bo sprawdza sie swietnie w roli prezentu.

6 comments:

  1. a ja się przyznam , że nigdy w Ikei nie byłam;D
    ale pierniczki podobają mi się. Kusiły już jak je oglądałam u Dorotki

    ReplyDelete
  2. to ja się częstuję, dobrze? :)

    ReplyDelete
  3. pierniczki :-) uwielbiam Ikee :P i napiszę CI Maggie, że ta gdańska się troszkę rozrosła ;-) widzę też ładną zmianę w blogu ;-) zrobiło się ładnie ciepło! pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  4. tak samo robię... jeżże tam, by pooglądac te wspaniałe wnętrza. i wtedy marzę, planuję, układam w głowie swój wymarzony dom.

    ach, pamiętam te ciasteczka. kilkakrotnie je jadłam. są pyszne.
    a ten przepis z pewnością wykorzystam ;]

    ReplyDelete
  5. Przeslicznie wyglądają :) I takie pierniczki sa idealne na prezenty! A ludzie mają z nich tyle radochy :)

    ReplyDelete