Pewne rzeczy sa nieuniknione.
Pamietam poczatki: moja ekscytacje gotowaniem, pisaniem o jedzeniu, dzieleniem sie przepisami. Pamietam, jak przyjaznie zostalam przyjeta w kulinarnej blogosferze. Pamietam...
Pamietam, jak bardzo mi sie chcialo.
Od jakiegos czasu tego chcenia zwyczajnie nie ma. Pisze od wielkiego dzwonu, kiedy mi sie przypomni, ze warto by bylo cos tu w koncu opublikowac. Pisze, ale zupelnie nie czuje potrzeby.
Wiec postanowilam przestac pisac.
Tak, to jest pozegnanie. Nie z gotowaniem, co to, to nie - w koncu trzeba cos jesc, a skoro raz juz zaczelo sie jesc smacznie, trudno potem zaczac zywic sie nijakim zarciem. Ale z blogowaniem - i owszem. Przynajmniej z blogowaniem o jedzeniu.
Bo mam juz nieco inny pomysl na bloga. Troche szerszy, obejmujacy wiecej tematow. Taki jakis bardziej... No, moj, po prostu. I pewnie od czasu do czasu pojawi sie tam jakis przepis.
Wszystkim, ktorzy tu zagladali, dziekuje. Kto wie, moze spotkamy sie w jakims innym zakamarku sieci? :)
A na pozegnanie - kibbeh, czyli arabskie danie, w ktorego sklad wchodza miedzy innymi mielone mieso i bulgur. Mieso najczesciej smazy sie na glebokim oleju, ale ta wersja jest nieco zdrowsza, bo pieczona, a przy tym rownie smaczna. Wymaga troche pracy i babraniny, jednak efekt jest warty zabawy. Prosta salatka z ogorkow, pomidorow i czerwonej cebuli jest swietnym i niskokalorycznym dodatkiem, a na wiekszy apetyt mozna do tego podac plaskie chlebki, takie jak pitta.
Pieczone kibbeh z ogorkowa salatka
Skladniki na kibbeh:
- 120 g bulguru
- 450 g mielonej jagnieciny
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 lyzki posiekanej swiezej miety
- 1/2 lyzeczki mielonego ziela angielskiego
- 2 lyzeczki pinioli
- 1/4 lyzeczki sumaku
- oliwa z oliwek, do nasmarowania blachy
Na salatke:
- 4 ogorki libanskie, obrane, przekrojone wzdluz na cztery czesci i pokrojone w kostke
- 4 pomidory, pokrojone w kawalki
- 1/2 czerwonej cebuli, pokrojonej w cienkie plasterki
- 1/2 szklanki posiekanej natki pietruszki
- 1 lyzka soku z cytryny
- 2 lyzeczki oliwy z oliwek extra virgin
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
Dodatkowo:
- jogurt naturalny, plaskie chlebki, cwiartki cytryny
Bulgur wlozyc do miski, zalac wrzaca woda i odstawic na 15 minut. Odcedzic i odcisnac nadmiar wody.
350 g miesa wlozyc do duzej miski wraz z polowa cebuli. Dodac bulgur, miete i polowe ziela angielskiego, doprawic sola i pieprzem. Wilgotnymi dlonmi wyrabiac mase, az skladniki sie polacza.
Pozostale mieso smazyc, mieszajac, na patelni przez 2 minuty, az zmieni kolor. Doac pozostala cebule, smazyc kolejne 2 minuty, az cebula zmieknie. Dodac piniole, sumak i pozostale ziele angielskie. Doprawic do smaku i odstawic do ostygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Blache do pieczenia wysmarowac oliwa.
Miesno-bulgurowa mase podzielic na 16 rownych czesci, z kazdej z nich uformowac kulke, palcem zrobic wglebienie, wlozyc do srodka podsmazone mieso z piniolami, zakleic i uformowac podluzny ksztalt. Tak przygotowane kibbeh ulozyc na blasze i piec przez okolo 30 minut, od czasu do czasu podlewajac sokami i przewracajac w polowie pieczenia.
W miedzyczasie przygotowac salatke: do miski wlozyc ogorki, pomidory, cebule i natke. Przygotowac dressing z soku z cytryny, oliwy i czosnku, doprawic sola i pieprzem. Zalac dressingiem salatke i dobrze wymieszac. Podawac z kibbeh, z kleksem jogurtu i (opcjonalnie) plaskim chlebkiem.
Dla 4 osob
Friday, 28 February 2014
Monday, 17 February 2014
Pieczony losos z pikantna soczewica puy
Soczewice odkrylam stosunkowo niedawno, szukajac zamiennika dla makaronu, ryzu i ziemniakow. Niegdys dobrze znana, takze w polskiej kuchni, z biegiem lat stracila na popularnosci, ale teraz wraca w wielkim stylu. I bardzo dobrze, bo soczewica to doskonale zrodlo bialka. Zawiera tez wiele cennych skladnikow, w tym kwas foliowy i wapn. A do tego smakuje pysznie!
Choc w tym daniu jest - przynajmniej z zalozenia - tylko dodatkiem do ryby, tak naprawde to wlasnie ona gra pierwsze skrzypce. Aromatyczna, lekko pikantna, o wyraznym, orzechowym posmaku, swietnie sie komponuje z pieczonym lososiem doprawionym curry. W oryginale zamiast lososia pojawia sie dorsz; osobiscie mysle, ze sprawdzi sie tu kazda ryba o zwartym miesie. Danie jest lekkie i zdrowe, wiec dobrze sprawdzi sie w dietetycznym menu.
Pieczony losos z pikantna soczewica
Skladniki:
- 2 lyzki oliwy z oliwek, plus dodatkowo odrobina do smazenia
- 2 lyzeczki lagodnej przyprawy curry
- 4 filety z lososia, okolo 200 g kazdy
Pikantna soczewica puy:
- 275 g suchej soczewicy puy
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 2 duze zabki czosnku, drobno posiekane
- 1 czerwona papryczka chilli, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 1/2 lyzeczki mielonego kuminu
- 1 mala czerwona cebula, drobno posiekana
- 60 ml bulionu drobiowego
- sok z cytryny, do smaku
- 3 lyzki posiekanej swiezej kolendry, plus odrobina do dekoracji
Soczewice gotowac we wrzacej wodzie przez 20 minut, az zmieknie, a nastepnie odcedzic. Na patelni rozgrzac 1 lyzke oliwy, dodac czosnek, chilli i kumin. Kiedy zaczna pachniec, dodac soczewice, cebule i bulion. Podsmazyc wszystko razem, az bedzie cieple, dodac sok z cytryny i kolendre, doprawic do smaku, wymieszac.
W miedzyczasie przygotowac rybe: rozgrzac piekarnik do 220 stopni (200 z termoobiegiem), w malej misce wymieszac oliwe i curry, tak powstala mieszanka posmarowac lososia i doprawic. Rozgrzac patelnie, ktora mozna wlozyc do piekarnika, na srednim ogniu, lekko nasmarowac oliwa i ulozyc na niej lososia, skorka do gory. Smazyc przez 2-3 minuty, az sie przyrumieni, przewrocic na druga strone i wlozyc do piekarnika na 5 minut. Podawac rybe z ciepla soczewica, udekorowana jogurtem naturalnym i liscmi kolendry.
Dla 4 osob
Przepis dodaje do zimowej edycji akcji Warzywa straczkowe.
Choc w tym daniu jest - przynajmniej z zalozenia - tylko dodatkiem do ryby, tak naprawde to wlasnie ona gra pierwsze skrzypce. Aromatyczna, lekko pikantna, o wyraznym, orzechowym posmaku, swietnie sie komponuje z pieczonym lososiem doprawionym curry. W oryginale zamiast lososia pojawia sie dorsz; osobiscie mysle, ze sprawdzi sie tu kazda ryba o zwartym miesie. Danie jest lekkie i zdrowe, wiec dobrze sprawdzi sie w dietetycznym menu.
Pieczony losos z pikantna soczewica
Skladniki:
- 2 lyzki oliwy z oliwek, plus dodatkowo odrobina do smazenia
- 2 lyzeczki lagodnej przyprawy curry
- 4 filety z lososia, okolo 200 g kazdy
Pikantna soczewica puy:
- 275 g suchej soczewicy puy
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 2 duze zabki czosnku, drobno posiekane
- 1 czerwona papryczka chilli, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 1/2 lyzeczki mielonego kuminu
- 1 mala czerwona cebula, drobno posiekana
- 60 ml bulionu drobiowego
- sok z cytryny, do smaku
- 3 lyzki posiekanej swiezej kolendry, plus odrobina do dekoracji
Soczewice gotowac we wrzacej wodzie przez 20 minut, az zmieknie, a nastepnie odcedzic. Na patelni rozgrzac 1 lyzke oliwy, dodac czosnek, chilli i kumin. Kiedy zaczna pachniec, dodac soczewice, cebule i bulion. Podsmazyc wszystko razem, az bedzie cieple, dodac sok z cytryny i kolendre, doprawic do smaku, wymieszac.
W miedzyczasie przygotowac rybe: rozgrzac piekarnik do 220 stopni (200 z termoobiegiem), w malej misce wymieszac oliwe i curry, tak powstala mieszanka posmarowac lososia i doprawic. Rozgrzac patelnie, ktora mozna wlozyc do piekarnika, na srednim ogniu, lekko nasmarowac oliwa i ulozyc na niej lososia, skorka do gory. Smazyc przez 2-3 minuty, az sie przyrumieni, przewrocic na druga strone i wlozyc do piekarnika na 5 minut. Podawac rybe z ciepla soczewica, udekorowana jogurtem naturalnym i liscmi kolendry.
Dla 4 osob
Przepis dodaje do zimowej edycji akcji Warzywa straczkowe.
Wednesday, 12 February 2014
Libanskie kebaby drobiowe
Leje. Wieje. I tak w kolko. Jeszcze kilka dni deszczu i wichury, a przysiegam, ze zaszyje sie w domu na dobre, w ramach protestu, i wysciubie nos na zewnatrz dopiero wtedy, gdy zobacze slonce.
Chyba pora zaczac sie naswietlac jakimis antydepresyjnymi lampami. Albo lykac konskie dawki tej witaminy od slonca - chyba D, choc pewna nie jestem, nie znam sie i juz.
Albo pocieszac sie jedzeniem. Takim jak te aromatyczne kebaby, na ktore przepis Malwinna wyszperala w ksiazeczce "Lebanese Kitchen". Pachnace i kruche po calej nocy spedzonej w smakowitej marynacie, a przy tym lekkie, sa naprawde pyszne i proste w przygotowaniu. Jedyny problem to fakt, ze ze wzgledu na ilosc czosnku sa nieco klopotliwe towarzysko - ale przeciez wystarczy nakarmic nimi wszystkich domownikow i sprawa zalatwiona!
Ja dodatkowo nawleklam kawalki miesa na metalowe szpadki. Podalam kebaby z salatka zlozona z kuskusu, pomidorow, ogorkow, pietruszki, miety i czerwonej cebuli, doprawiona odrobina kuminu i soku z cytryny.
W wirtualnej kuchni dolaczyl do nas Mopsik.
Libanskie kebaby drobiowe
Skladniki:
- 450 g filetow z piersi kurczaka, pokrojonych w 2,5-cm kawalki
- 4 zabki czosnku, drobno posiekane
- 1/2 lyzeczki mielonej papryki
- 1/2 lyzeczki czarnego pieprzu
- 1/2 lyzeczki suszonego tymianku
- 1/2 lyzeczki soli
- sok z 1/2 cytryny
- 3 lyzki oliwy z oliwek
Mieso wlozyc do miski, dodac pozostale skladniki, wymieszac dokladnie, nastepnie przykryc folia kuchenna i wlozyc do lodowki na noc. Rozgrzac grill, przelozyc mieso na blache i grillowac przez 15 minut, przewracajac od czasu do czasu. Podawac z salatka i, opcjonalnie, arabskimi plaskimi chlebkami.
Dla 4 osob
Przepis dodaje do IV Festiwalu Kuchni Arabskiej.
Friday, 7 February 2014
Marokanska zupa z kurczakiem i cieciorka
Ach, zupy... Zima bez nich bylaby prawdziwa udreka. Bo gdy za oknem wieje tak, ze czapki spadaja z glow, gdy temperatura skutecznie pozbawia czucia w koncowkach palcow i gdy nie ma sie ochoty wysciubiac nosa na zewnatrz, nic nie daje tyle radosci co miska goracej zupy.
Ta jest doskonala na chlody i, jak zapewnia Komarka, u ktorej znalazlam przepis, swietnie dziala jako srodek zapobiegawczy przeciwko przeziebieniom. Ja sie wprawdzie nie przeziebiam, ale to w zadnym wypadku nie stoi na przeszkodzie w zajadaniu sie ta wspaniala, aromatyczna, zimowa polewka. (Swoja droga, slowo "polewka" ma swoj staropolski urok, prawda?)
Dzieki cieciorce i miesnej wkladce zupa jest na tyle sycaca, ze z powodzeniem moze robic za caly obiad. Choc jest pelna aromatycznych przypraw, to w smaku jest dosc swojska, wiec polecam ja wszystkim, ktorzy chca sprobowac czegos nowego, ale boja sie nadmiaru egzotyki.
Komarka kurczaka usmazyla, ja ugotowalam; ktorakolwiek opcje wybierzecie, bedzie dobrze. Mozecie tez wykorzystac np. resztki pieczonego kurczaka albo mieso z rosolu. Dalam tez wiecej pomidorow i cieciorki, bo nie widzialam sensu w zostawianiu resztek na dnie puszki. Sok z cytryny pominelam, bo zupa i bez tego byla wystarczajaco kwasna.
Tu mala uwaga: zdjecie gdzies mi ucieklo, wiec dodam, jak znajde. A jesli nie znajde, zrobie te zupe jeszcze raz, bo jest tak pyszna, ze moglabym sie nia zajadac bez konca.
Wraz ze mna zupy z dodatkiem zimowych straczkow przygotowaly dzis Martynosia, Mirabelka i Ania.
Marokanska zupa z kurczakiem i cieciorka
Skladniki:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 filet z piersi kurczaka
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 1 cebula, posiekana
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 400 g ugotowanej ciecierzycy z puszki, oplukanej i odcedzonej
- 1 lyzka swiezego korzenia imbiru, obranego i startego na tarce
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 1 lyzeczka mielonej kolendry
- 1/2 lyzeczki kurkumy
- 1/2 lyzeczki slodkiej papryki w proszku
- 1/2 lyzeczki cynamonu
- 2 plaskie lyzki maki
- 1/2 l bulionu drobiowego
- 1/2 l wody
- sol i pieprz, do smaku
- posiekana swieza kolendra, do dekoracji
Kurczaka ugotowac albo podsmazyc na odrobinie oliwy, a nastepnie rozdrobnic widelcem na cienkie paski.
Oliwe rozgrzac w duzym garnku. Dodac cebule, czosnek i imbir, dusic na malym ogniu, az cebula bedzie miekka. Dodac kumin, kolendre, kurkume, papryke i cynamon, przesmazyc, mieszajac, az przyprawy zaczna pachniec. Dodac make, przesmazyc chwile z reszta skladnikow, nastepnie zalac wszystko bulionem i woda. Gotowac na malym ogniu bez przykrycia przez okolo 20 minut. Dodac ciecierzyce i pomidory, doprawic do smaku sola i pieprzem, gotowac jeszcze 10 minut. Na koniec dodac mieso. Przed podaniem udekorowac posiekana kolendra.
Dla 4 osob
Przepis dodaje do zimowej edycji akcji Warzywa straczkowe oraz do IV Festiwalu Kuchni Arabskiej.
Ta jest doskonala na chlody i, jak zapewnia Komarka, u ktorej znalazlam przepis, swietnie dziala jako srodek zapobiegawczy przeciwko przeziebieniom. Ja sie wprawdzie nie przeziebiam, ale to w zadnym wypadku nie stoi na przeszkodzie w zajadaniu sie ta wspaniala, aromatyczna, zimowa polewka. (Swoja droga, slowo "polewka" ma swoj staropolski urok, prawda?)
Dzieki cieciorce i miesnej wkladce zupa jest na tyle sycaca, ze z powodzeniem moze robic za caly obiad. Choc jest pelna aromatycznych przypraw, to w smaku jest dosc swojska, wiec polecam ja wszystkim, ktorzy chca sprobowac czegos nowego, ale boja sie nadmiaru egzotyki.
Komarka kurczaka usmazyla, ja ugotowalam; ktorakolwiek opcje wybierzecie, bedzie dobrze. Mozecie tez wykorzystac np. resztki pieczonego kurczaka albo mieso z rosolu. Dalam tez wiecej pomidorow i cieciorki, bo nie widzialam sensu w zostawianiu resztek na dnie puszki. Sok z cytryny pominelam, bo zupa i bez tego byla wystarczajaco kwasna.
Tu mala uwaga: zdjecie gdzies mi ucieklo, wiec dodam, jak znajde. A jesli nie znajde, zrobie te zupe jeszcze raz, bo jest tak pyszna, ze moglabym sie nia zajadac bez konca.
Wraz ze mna zupy z dodatkiem zimowych straczkow przygotowaly dzis Martynosia, Mirabelka i Ania.
Marokanska zupa z kurczakiem i cieciorka
Skladniki:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 filet z piersi kurczaka
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 1 cebula, posiekana
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 400 g ugotowanej ciecierzycy z puszki, oplukanej i odcedzonej
- 1 lyzka swiezego korzenia imbiru, obranego i startego na tarce
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 1 lyzeczka mielonej kolendry
- 1/2 lyzeczki kurkumy
- 1/2 lyzeczki slodkiej papryki w proszku
- 1/2 lyzeczki cynamonu
- 2 plaskie lyzki maki
- 1/2 l bulionu drobiowego
- 1/2 l wody
- sol i pieprz, do smaku
- posiekana swieza kolendra, do dekoracji
Kurczaka ugotowac albo podsmazyc na odrobinie oliwy, a nastepnie rozdrobnic widelcem na cienkie paski.
Oliwe rozgrzac w duzym garnku. Dodac cebule, czosnek i imbir, dusic na malym ogniu, az cebula bedzie miekka. Dodac kumin, kolendre, kurkume, papryke i cynamon, przesmazyc, mieszajac, az przyprawy zaczna pachniec. Dodac make, przesmazyc chwile z reszta skladnikow, nastepnie zalac wszystko bulionem i woda. Gotowac na malym ogniu bez przykrycia przez okolo 20 minut. Dodac ciecierzyce i pomidory, doprawic do smaku sola i pieprzem, gotowac jeszcze 10 minut. Na koniec dodac mieso. Przed podaniem udekorowac posiekana kolendra.
Dla 4 osob
Przepis dodaje do zimowej edycji akcji Warzywa straczkowe oraz do IV Festiwalu Kuchni Arabskiej.
Labels:
ciecierzyca,
kuchnia arabska,
kurczak,
Maroko,
pomidory,
zupy
Thursday, 6 February 2014
Sniadaniowe nachos
Sniadanie, najwazniejszy posilek dnia. Wiadomo, powinno byc zbilansowane, zdrowe i dostarczac organizmowi niezbednych skladnikow odzywczych. A gdyby tak na chwile zapomniec o tym wszystkim i zaserwowac sobie na sniadanie - o zgrozo! - nachosy?
Czemu nie!
Pomysl sciagnelam stad, bo bardzo mi sie spodobal. Jeszcze bardziej podoba mi sie fakt, ze mozna przygotowac takie sniadaniowe nachosy na wiele sposobow, z roznymi dodatkami. Juz sobie wyobrazam, jak cudnie beda smakowac z podsmazona, chrupiaca kielbasa chorizo albo z ostrymi papryczkami jalapeno... Do przyrzadzenia podstawowej wersji wystarcza Wam jajka, ser i, naturalnie, nachosy, choc mysle, ze warto wzbogacic ja o kilka dodatkowych elementow. U mnie w roli wzbogacacza wystapily pomidorki koktajlowe i szczypior.
Wraz ze mna wariacje na temat nachos przygotowaly tez Malwinna, Mirabelka i Martynosia.
Sniadaniowe nachos
Skladniki:
- garsc nachosow
- 1 jajko, roztrzepane
- maslo, do smazenia
- 30 g startego, dobrze topiacego sie sera (u mnie mieszanka Cheddara i Red Leicester)
- kilka pomidorkow koktajlowych i pokrojony w plasterki szczypiorek, do dekoracji
Na patelni rozgrzac maslo, wlac jajko i smazyc, mieszajac, az sie zetnie.
W malym naczyniu zaroodpornym ulozyc na dnie nachosy, przykryc jajkiem, posypac serem. Wlozyc do piekarnika pod rozgrzany grill na 3-4 minuty, az ser sie rozpusci. Przed podaniem udekorowac pomidorkami i szczypiorkiem.
Dla 1 osoby
Czemu nie!
Pomysl sciagnelam stad, bo bardzo mi sie spodobal. Jeszcze bardziej podoba mi sie fakt, ze mozna przygotowac takie sniadaniowe nachosy na wiele sposobow, z roznymi dodatkami. Juz sobie wyobrazam, jak cudnie beda smakowac z podsmazona, chrupiaca kielbasa chorizo albo z ostrymi papryczkami jalapeno... Do przyrzadzenia podstawowej wersji wystarcza Wam jajka, ser i, naturalnie, nachosy, choc mysle, ze warto wzbogacic ja o kilka dodatkowych elementow. U mnie w roli wzbogacacza wystapily pomidorki koktajlowe i szczypior.
Wraz ze mna wariacje na temat nachos przygotowaly tez Malwinna, Mirabelka i Martynosia.
Sniadaniowe nachos
Skladniki:
- garsc nachosow
- 1 jajko, roztrzepane
- maslo, do smazenia
- 30 g startego, dobrze topiacego sie sera (u mnie mieszanka Cheddara i Red Leicester)
- kilka pomidorkow koktajlowych i pokrojony w plasterki szczypiorek, do dekoracji
Na patelni rozgrzac maslo, wlac jajko i smazyc, mieszajac, az sie zetnie.
W malym naczyniu zaroodpornym ulozyc na dnie nachosy, przykryc jajkiem, posypac serem. Wlozyc do piekarnika pod rozgrzany grill na 3-4 minuty, az ser sie rozpusci. Przed podaniem udekorowac pomidorkami i szczypiorkiem.
Dla 1 osoby
Wednesday, 5 February 2014
Rajma masala
Cos mi sie zdaje, ze pora powoli budzic sie z zimowego snu.
Przepis dodaje do zimowej edycji akcji Warzywa straczkowe.
Bo swiatla coraz wiecej i az chce sie zyc. Bo nagle robi sie za cieplo w czapce i szaliku. Bo chwilami mam wrazenie, ze wiosna jest blisko...
Wiem, wiem, moze jeszcze spasc snieg. Ale mam cicha nadzieje, ze jednak juz nie spadnie. I ze wkrotce na lakach zakwitna pierwsze kwiaty.
Dzis jeszcze zimowo, rozgrzewajaco i jednogarnkowo. Indyjsko, wiec aromatycznie. A do tego wegansko. Ten przepis zaintrygowal mnie od pierwszego wejrzenia i wiedzialam, ze musze koniecznie przygotowac to curry, poki jeszcze za oknem chlodno i chce sie konkretnego, sycacego jedzenia. Efekt jest naprawde smaczny. Danie jest proste w przygotowaniu, wymaga tylko troche czasu, jesli uzyjemy suchej czerwonej fasoli; jesli zastapimy ja fasola z puszki, robi sie blyskawicznie. Pachnace kuminem, kolendra i cynamonem fasolowe curry mozna podac z indyjskimi chlebkami (np. naan albo paratha) lub z ryzem basmati.
Do wspolnego pichcenia namowilam Malwinne i Martynosie.
Rajma masala
Skladniki:
- 1 1/2 szklanki suchej czerwonej fasoli
- 1 duza albo 2 stednie cebule, posiekane
- 4 duze zabki czosnku, posiekane
- 2,5 cm kawalek swiezego korzenia imbiru, obrany i pokrojony w cienkie plasterki
- 1 laska cynamonu
- 3 gozdziki
- 1 lyzka nasion kolendry
- 1/2 lyzeczki nasion kuminu
- 5-7 lagodnych suszonych papryczek chilli
- 3 duze pomidory, zmielone na puree
- 1 duza lyzka koncentratu pomidorowego
- 1/2 lyzki suszonych lisci kozieradki, pokruszonych
- olej do smazenia
- sol, do smaku
Fasole dokladnie umyc i zamoczyc w wodzie na 8 godzin albo na cala noc.
Rozgrzac 1 lyzke oleju w garnku lub na patelni, dodac cynamon, gozdziki, nasiona kolendry i kuminu oraz suszone chilli. Smazyc, mieszajac, przez 1-2 minuty na malym ogniu. Dodac posiekana cebule, czosnek i imbir, smazyc przez okolo 3 minuty, az cebula sie zeszkli. Zdjac z ognia i ostudzic, nastepnie zmiksowac na gladka paste.
W duzym garnku rozgrzac kolejna lyzke oleju, dodac paste i liscie kozieradki i dobrze wymieszac. Dodac pomidory i koncentrat, gotowac przez 2-3 minuty. Dodac fasole i 3-4 szklanki wody, w zaleznosci od tego, czy wolimy gestszy, czy rzadszy sos. Doprawic do smaku sola. Gotowac przez 40-45 minut, az fasola zrobi sie miekka. Przed podaniem mozna udekorowac swieza kolendra (o czym ja zapomnialam).
Dla 4-6 osob
Przepis dodaje do zimowej edycji akcji Warzywa straczkowe.
Friday, 24 January 2014
Scones z suszonymi owocami
Wciaz poznaje blizej kuchnie Wielkiej Brytanii i powoli dochodze do wniosku, ze wcale nie jest taka straszna, jak mi probowano wmowic.
Wezmy takie scones: pyszne, szybkie, smakuja swietnie zarowno w wersji wytrawnej, jak i slodkiej. Osobiscie najbardziej lubie slodkie scones. Te apetyczne krzyzowki buleczek i ciastek smakuja doskonale z truskawkowym dzemem i gesta smietana, ale rownie dobrze mozna je zaserwowac jeszcze cieple, z dobrym maslem.
Mam swoj wyprobowany przepis na scones, z ktorego korzystam najczesciej, ale dzis siegnelam po ten, wzbogacony o suszone owoce (a w moim wypadku - o rodzynki, bo tylko takie suszone owoce mialam w domu). Efekt? Znakomite, pachnace, maslane scones z miekkim wnetrzem, ktore swietnie sie sprawdza w roli weekendowego sniadania.
Wraz ze mna slodkie scones piekly dzis Lejdi, Siaska, Aleksandra i Mirabelka.
Scones z suszonymi owocami
Skladniki:
- 225 g maki samorosnacej
- 40 g drobnego cukru do wypiekow
- 75 g masla, w temperaturze pokojowej
- 50 g suszonych owocow (u mnie rodzynki)
- 1 duze jajko, rozklocone
- 3-4 lyzki mleka
- odrobina maki, do podsypania
Rozgrzac piekarnik do 220 stopni. Make przesiac do miski, dodac cukier i maslo. Palcami wcierac maslo w suche skladniki, az tekstura zacznie przypominac bulke tarta. Dodac suszone owoce, jajko i 3 lyzki mleka. Wyrabiac ciasto najpierw za pomoca noza, nastepnie zagniesc rekami - powinno byc miekkie, ale nie klejace. Jesli ciasto bedzie za suche, dodac wiecej mleka. Z ciasta uformowac kule i przelozyc na oproszony maka blat.
Rozwalkowac ciasto na grubosc okolo 3 cm, nastepnie wycinac za pomoca okraglej wycinaczki do ciastek (uwaga: nie krecic wycinaczka, inaczej scones nabiora dziwnych ksztaltow). Wycinac, az wykorzystamy cale ciasto. Przelozyc na blache do pieczenia, oproszyc odrobina maki i piec przez 12-15 minut, az wyrosna i sie przyrumienia. Najlepiej smakuja na cieplo.
Wezmy takie scones: pyszne, szybkie, smakuja swietnie zarowno w wersji wytrawnej, jak i slodkiej. Osobiscie najbardziej lubie slodkie scones. Te apetyczne krzyzowki buleczek i ciastek smakuja doskonale z truskawkowym dzemem i gesta smietana, ale rownie dobrze mozna je zaserwowac jeszcze cieple, z dobrym maslem.
Mam swoj wyprobowany przepis na scones, z ktorego korzystam najczesciej, ale dzis siegnelam po ten, wzbogacony o suszone owoce (a w moim wypadku - o rodzynki, bo tylko takie suszone owoce mialam w domu). Efekt? Znakomite, pachnace, maslane scones z miekkim wnetrzem, ktore swietnie sie sprawdza w roli weekendowego sniadania.
Wraz ze mna slodkie scones piekly dzis Lejdi, Siaska, Aleksandra i Mirabelka.
Scones z suszonymi owocami
Skladniki:
- 225 g maki samorosnacej
- 40 g drobnego cukru do wypiekow
- 75 g masla, w temperaturze pokojowej
- 50 g suszonych owocow (u mnie rodzynki)
- 1 duze jajko, rozklocone
- 3-4 lyzki mleka
- odrobina maki, do podsypania
Rozgrzac piekarnik do 220 stopni. Make przesiac do miski, dodac cukier i maslo. Palcami wcierac maslo w suche skladniki, az tekstura zacznie przypominac bulke tarta. Dodac suszone owoce, jajko i 3 lyzki mleka. Wyrabiac ciasto najpierw za pomoca noza, nastepnie zagniesc rekami - powinno byc miekkie, ale nie klejace. Jesli ciasto bedzie za suche, dodac wiecej mleka. Z ciasta uformowac kule i przelozyc na oproszony maka blat.
Rozwalkowac ciasto na grubosc okolo 3 cm, nastepnie wycinac za pomoca okraglej wycinaczki do ciastek (uwaga: nie krecic wycinaczka, inaczej scones nabiora dziwnych ksztaltow). Wycinac, az wykorzystamy cale ciasto. Przelozyc na blache do pieczenia, oproszyc odrobina maki i piec przez 12-15 minut, az wyrosna i sie przyrumienia. Najlepiej smakuja na cieplo.
Monday, 20 January 2014
Zupa z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym
Lubie zupy.
Nie zawsze tak bylo. Kiedys tolerowalam tylko rosol (dokladnie przecedzony, plywajace kawalki marchwi wywolywaly u mnie panike) i pomidorowa (w wersji bardzo popularnej w polskich domach, czyli rosol + koncentrat pomidorowy), a na wszystkie inne zupy krecilam nosem.
Wszystko zaczelo sie zmieniac za sprawa zupy-kremu z pomidorow, ktora podano mi w pewnej restauracji. Zupa ta zasmakowala mi tak bardzo, ze postanowilam odtworzyc ja w domu. Potem poszlo z gorki.
Lubie soczewice.
To tez dosc swieze odkrycie, bo jeszcze kilka lat temu nie wiedzialam nawet, z czym to sie je i jak to smakuje. Z soczewica bylo latwiej niz z zupami: sprobowalam - i juz wiedzialam, ze lubie.
Ta zupa z czerwonej soczewicy jest fantastyczna. Gesta, aromatyczna, sycaca, z delikatna nuta mleka kokosowego lagodzaca nieco smak pikantnych przypraw. Cudownie rozgrzewa i mozna sie nia najesc, wiec jesli nie jestescie glodni jak wilki, z powodzeniem mozecie pominac drugie danie. Jest tez stosunkowo tania w przygotowaniu, co pod koniec miesiaca nie jest bez znaczenia. Ja podalam moja zupe z kapka smietany, ale wystarczy ja pominac i stanie sie weganska.
Pozmienialam to i owo, wiec podaje przepis z moimi zmianami. A ze akcja, do ktorej go dodaje, wymaga wyszczegolnienia cen produktow, podaje je w nawiasie. Swoja droga, to sie nazywa tanie gotowanie - gar zupy wystarczajacy dla 4 osob kosztowal mnie jakies £3.30, czyli okolo 16 zlotych, wiec porcja dla dwoch osob to koszt okolo 8 zl.
Zupa z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym
Skladniki:
- 1 cebula, posiekana (£0.20)
- 3 zabki czosnku, przecisniete przez praske (£0.10)
- 2,5-cm kawalek swiezego imbiru, starty (£0.10)
- 1 papryczka chilli, posiekana (£0.20)
- 2 marchewki, obrane i posiekane (£0.40)
- 1 lyzka mielonego kuminu
- 1 lyzka mielonej kolendry
- 1 lyzka mielonej papryki
- 1 l bulionu warzywnego (£0.50)
- 2 szklanki czerwonej soczewicy, oplukanej (£0.70)
- 1/2 szklanki mleka kokosowego (£0.50)
- 4 lyzki koncentratu pomidorowego (£0.20)
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki (£0.40)
W duzym garnku rozgrzac odrobine oliwy. Dodac cebule, czosnek, imbir, chilli i marchew, smazyc przez okolo 10 minut, mieszajac czesto, az wszystko zmieknie. Dodac przyprawy, wymieszac. Dodac bulion i soczewice, doprowadzic do wrzenia, zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 10 minut.
Dodac mleko kokosowe, koncentrat i pomidory, gotowac kolejne 20 minut. Jesli lubicie kremowe zupy, mozna zmiksowac blenderem (ja tak zrobilam).
Dla 4 osob
Przepis bierze udzial w akcji Tani i syty obiad dla dwoch osob.
Nie zawsze tak bylo. Kiedys tolerowalam tylko rosol (dokladnie przecedzony, plywajace kawalki marchwi wywolywaly u mnie panike) i pomidorowa (w wersji bardzo popularnej w polskich domach, czyli rosol + koncentrat pomidorowy), a na wszystkie inne zupy krecilam nosem.
Wszystko zaczelo sie zmieniac za sprawa zupy-kremu z pomidorow, ktora podano mi w pewnej restauracji. Zupa ta zasmakowala mi tak bardzo, ze postanowilam odtworzyc ja w domu. Potem poszlo z gorki.
Lubie soczewice.
To tez dosc swieze odkrycie, bo jeszcze kilka lat temu nie wiedzialam nawet, z czym to sie je i jak to smakuje. Z soczewica bylo latwiej niz z zupami: sprobowalam - i juz wiedzialam, ze lubie.
Ta zupa z czerwonej soczewicy jest fantastyczna. Gesta, aromatyczna, sycaca, z delikatna nuta mleka kokosowego lagodzaca nieco smak pikantnych przypraw. Cudownie rozgrzewa i mozna sie nia najesc, wiec jesli nie jestescie glodni jak wilki, z powodzeniem mozecie pominac drugie danie. Jest tez stosunkowo tania w przygotowaniu, co pod koniec miesiaca nie jest bez znaczenia. Ja podalam moja zupe z kapka smietany, ale wystarczy ja pominac i stanie sie weganska.
Pozmienialam to i owo, wiec podaje przepis z moimi zmianami. A ze akcja, do ktorej go dodaje, wymaga wyszczegolnienia cen produktow, podaje je w nawiasie. Swoja droga, to sie nazywa tanie gotowanie - gar zupy wystarczajacy dla 4 osob kosztowal mnie jakies £3.30, czyli okolo 16 zlotych, wiec porcja dla dwoch osob to koszt okolo 8 zl.
Zupa z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym
Skladniki:
- 1 cebula, posiekana (£0.20)
- 3 zabki czosnku, przecisniete przez praske (£0.10)
- 2,5-cm kawalek swiezego imbiru, starty (£0.10)
- 1 papryczka chilli, posiekana (£0.20)
- 2 marchewki, obrane i posiekane (£0.40)
- 1 lyzka mielonego kuminu
- 1 lyzka mielonej kolendry
- 1 lyzka mielonej papryki
- 1 l bulionu warzywnego (£0.50)
- 2 szklanki czerwonej soczewicy, oplukanej (£0.70)
- 1/2 szklanki mleka kokosowego (£0.50)
- 4 lyzki koncentratu pomidorowego (£0.20)
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki (£0.40)
W duzym garnku rozgrzac odrobine oliwy. Dodac cebule, czosnek, imbir, chilli i marchew, smazyc przez okolo 10 minut, mieszajac czesto, az wszystko zmieknie. Dodac przyprawy, wymieszac. Dodac bulion i soczewice, doprowadzic do wrzenia, zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 10 minut.
Dodac mleko kokosowe, koncentrat i pomidory, gotowac kolejne 20 minut. Jesli lubicie kremowe zupy, mozna zmiksowac blenderem (ja tak zrobilam).
Dla 4 osob
Przepis bierze udzial w akcji Tani i syty obiad dla dwoch osob.
Saturday, 18 January 2014
Jajka zapiekane z pomidorami i feta
Wiem, ze zdarzaja sie ludzie, ktorzy z tych czy innych wzgledow notorycznie unikaja jedzenia sniadan. Wiem, ze niektorzy po prostu nie sa w stanie przelknac czegokolwiek o poranku, inni nie maja czasu albo wola pospac chwile dluzej, a jeszcze inni wychodza z zalozenia, ze kawa i papieros to tez sniadanie. Wiem, ale...
No wlasnie: nie rozumiem.
Moze dlatego, ze sama naleze do tych osob, ktore bez sniadania nie sa w stanie funkcjonowac. I nie byloby przesada stwierdzenie, ze dla mnie to najwazniejszy posilek dnia.
Weekendy lubie z wielu powodow, a fakt, ze mam wtedy czas na celebrowanie porannego posilku, jest jednym z nich. I wlasnie w weekend czesto pojawiaja sie na moim stole jajka. Ta wersja powstala z koniecznosci wykorzystania zblizajacej sie do konca terminu przydatnosci fety. Przepis znalazlam tutaj. Od razu przypadl mi do gustu, bo jestem wielka fanka fety pieczonej w pomidorowym sosie i pomyslalam, ze to danie bedzie smakowalo podobnie. Nie mylilam sie. Aromatyczne, pachnace czosnkiem pomidory z dodatkiem pokruszonej fety sa pyszna baza dla jajka z cudownie rozlewajacym sie zoltkiem. Tak przygotowane jajka z pewnoscia beda u mnie goscic czesciej - i wam rowniez serdecznie je polecam!
Jajka zapiekane z pomidorami i feta
Skladniki:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 mala cebula, posiekana
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 1/4 lyzeczki platkow chilli (opcjonalnie)
- 2-3 srednie pomidory, pokrojone w kostke
- 1/4 lyzeczki suszonego oregano
- sol i pieprz, do smaku
- garsc posiekanych swiezych ziol (u mnie natka pietruszki i bazylia)
- 100 g pokruszonego sera feta
- 2 jajka
Na patelni rozgrzac oliwe, dodac cebule i smazyc na malym ogniu pprzez 5-7 minut, az zmieknie. Dodac czosnek i platki chilli, smazyc, mieszajac, az zaczna pachniec, okolo 1 minute. Dodac pomidory, oregano, sol i pieprz, dusic przez 5-10 minut, az sos zgestnieje. Zdjac z ognia, dodac swieze siola i fete, wymieszac.
Pomidory podzielic miedzy dwa nieduze naczynia do zapiekania, zrobic w srodku wglebienia i wbic po jednym jajku. Piec w 200 stopniach przez 8-14 minut, do momentu, kiedy bialko sie zetnie. Zoltko powinno byc nadal plynne. Podawac od razu.
Dla 2 osob
No wlasnie: nie rozumiem.
Moze dlatego, ze sama naleze do tych osob, ktore bez sniadania nie sa w stanie funkcjonowac. I nie byloby przesada stwierdzenie, ze dla mnie to najwazniejszy posilek dnia.
Weekendy lubie z wielu powodow, a fakt, ze mam wtedy czas na celebrowanie porannego posilku, jest jednym z nich. I wlasnie w weekend czesto pojawiaja sie na moim stole jajka. Ta wersja powstala z koniecznosci wykorzystania zblizajacej sie do konca terminu przydatnosci fety. Przepis znalazlam tutaj. Od razu przypadl mi do gustu, bo jestem wielka fanka fety pieczonej w pomidorowym sosie i pomyslalam, ze to danie bedzie smakowalo podobnie. Nie mylilam sie. Aromatyczne, pachnace czosnkiem pomidory z dodatkiem pokruszonej fety sa pyszna baza dla jajka z cudownie rozlewajacym sie zoltkiem. Tak przygotowane jajka z pewnoscia beda u mnie goscic czesciej - i wam rowniez serdecznie je polecam!
Jajka zapiekane z pomidorami i feta
Skladniki:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 mala cebula, posiekana
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 1/4 lyzeczki platkow chilli (opcjonalnie)
- 2-3 srednie pomidory, pokrojone w kostke
- 1/4 lyzeczki suszonego oregano
- sol i pieprz, do smaku
- garsc posiekanych swiezych ziol (u mnie natka pietruszki i bazylia)
- 100 g pokruszonego sera feta
- 2 jajka
Na patelni rozgrzac oliwe, dodac cebule i smazyc na malym ogniu pprzez 5-7 minut, az zmieknie. Dodac czosnek i platki chilli, smazyc, mieszajac, az zaczna pachniec, okolo 1 minute. Dodac pomidory, oregano, sol i pieprz, dusic przez 5-10 minut, az sos zgestnieje. Zdjac z ognia, dodac swieze siola i fete, wymieszac.
Pomidory podzielic miedzy dwa nieduze naczynia do zapiekania, zrobic w srodku wglebienia i wbic po jednym jajku. Piec w 200 stopniach przez 8-14 minut, do momentu, kiedy bialko sie zetnie. Zoltko powinno byc nadal plynne. Podawac od razu.
Dla 2 osob
Monday, 13 January 2014
Jednogar z kielbasa, ziemniakami i papryka
Straszyli ta zima, ostrzegali przed sniegiem i mrozem, a tymczasem aura na Wyspach przywodzi na mysl raczej wczesna wiosne niz srodek stycznia. Nie, zebym zamierzala z tego powodu narzekac. Gdyby tak jeszcze tylko padalo rzadziej, gdyby slonce czesciej wychodzilo zza chmur, byloby wprost cudownie.
To, ze nie ma sniegu i mrozu, wcale nie oznacza, ze w garach nie moze byc zimowo. Dzis idealna potrawa na rozgrzewke: jednogarnkowa, sycaca, pyszna. Powstala z potrzeby wyczyszczenia lodowki, a efekt przerosl moje najsmielsze oczekiwania. To takie chlopskie jadlo, w sam raz na odzyskanie sil po meczacym dniu. Bez skomplikowanych skladnikow, bez egzotycznych dodatkow. Proste, a pyszne. Czego chciec wiecej?
Jednogar z kielbasa, ziemniakami i papryka
Skladniki:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 3-4 angielskie kielbaski (w Polsce dobrym zamiennikiem jest biala kielbasa), pokrojone w grube plastry
- 500 g mlodych ziemniakow, pokrojonych w kawalki
- 2 papryki (u mnie zolta i czerwona), pokrojone w kawalki
- 400 g pomidorow z puszki
- liscie z 2-3 galazek swiezego tymianku
Oliwe rozgrzac w garnku na malym ogniu, podsmazyc na niej cebule, az zmieknie. Dodac czosnek i kielbaski, smazyc przez 2 minuty, mieszajac. Dodac ziemniaki, papryke, pomidory i tymianek, wymieszac i gotowac przez okolo 15 minut, az ziemniaki beda ugotowane. Jesli zauwazymy, ze sos robi sie zbyt gesty, mozna dolac wody, by uniknac przypalenia.
Doprawic do smaku sola i pieprzem, mozna udekorowac liscmi tymianku.
Dla 4 osob
To, ze nie ma sniegu i mrozu, wcale nie oznacza, ze w garach nie moze byc zimowo. Dzis idealna potrawa na rozgrzewke: jednogarnkowa, sycaca, pyszna. Powstala z potrzeby wyczyszczenia lodowki, a efekt przerosl moje najsmielsze oczekiwania. To takie chlopskie jadlo, w sam raz na odzyskanie sil po meczacym dniu. Bez skomplikowanych skladnikow, bez egzotycznych dodatkow. Proste, a pyszne. Czego chciec wiecej?
Jednogar z kielbasa, ziemniakami i papryka
Skladniki:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 3-4 angielskie kielbaski (w Polsce dobrym zamiennikiem jest biala kielbasa), pokrojone w grube plastry
- 500 g mlodych ziemniakow, pokrojonych w kawalki
- 2 papryki (u mnie zolta i czerwona), pokrojone w kawalki
- 400 g pomidorow z puszki
- liscie z 2-3 galazek swiezego tymianku
Oliwe rozgrzac w garnku na malym ogniu, podsmazyc na niej cebule, az zmieknie. Dodac czosnek i kielbaski, smazyc przez 2 minuty, mieszajac. Dodac ziemniaki, papryke, pomidory i tymianek, wymieszac i gotowac przez okolo 15 minut, az ziemniaki beda ugotowane. Jesli zauwazymy, ze sos robi sie zbyt gesty, mozna dolac wody, by uniknac przypalenia.
Doprawic do smaku sola i pieprzem, mozna udekorowac liscmi tymianku.
Dla 4 osob
Thursday, 9 January 2014
Zapiekanka ziemniaczana z porem i bekonem
Minelo juz sporo czasu, odkad bralam udzial we wspolnym wirtualnym kucharzeniu. Jednak styczniowej edycji cyklu Trzy po trzy nie moglam sobie odpuscic. Powod? Nie jeden, a trzy: ziemniaki, por i bekon.
Wszystkie te trzy rzeczy z osobna lubie, ale razem lubie je chyba jeszcze bardziej.
Pomyslow bylo kilka (i czesc z nich na pewno wkrotce zrealizuje), ale w koncu stanelo na zapiekance ziemniaczanej, wyszperanej tutaj. Wiem, ze niefotogeniczna, nieladna, malo kolorowa i w ogole taka jakas niewygledna. Ale przeciez nie to sie liczy, prawda? Liczy sie smak, a tego akurat to danie ma na peczki. Mozna je podawac jako dodatek do obiadu, moze tez stanowic posilek samo w sobie. Wbrew pozorom nie jest wcale az takie grzeszne i kaloryczne, wiec nawet ci, ktorzy postanowili w nowym roku zrzucic pare kilo, moga z powodzeniem pozwolic sobie na porcyjke tej zapiekanki.
Wraz ze mna kucharzyli dzis Martynosia, Bartoldzik i Wojciech.
Zapiekanka ziemniaczana z porem i bekonem
Skladniki:
- 600 ml bulionu drobiowego albo warzywnego
- 1 kg ziemniakow, obranych i pokrojonych w cienkie plasterki
- 6 porow, pokrojonych w cienkie plasterki
- 25 g masla
- 3-4 plastry bekonu z przerostami tluszczu, pokrojone na kawalki
- 3 lyzki kremowki
Dla 4 osob jako danie glowne albo 8 osob jako dodatek
Wszystkie te trzy rzeczy z osobna lubie, ale razem lubie je chyba jeszcze bardziej.
Pomyslow bylo kilka (i czesc z nich na pewno wkrotce zrealizuje), ale w koncu stanelo na zapiekance ziemniaczanej, wyszperanej tutaj. Wiem, ze niefotogeniczna, nieladna, malo kolorowa i w ogole taka jakas niewygledna. Ale przeciez nie to sie liczy, prawda? Liczy sie smak, a tego akurat to danie ma na peczki. Mozna je podawac jako dodatek do obiadu, moze tez stanowic posilek samo w sobie. Wbrew pozorom nie jest wcale az takie grzeszne i kaloryczne, wiec nawet ci, ktorzy postanowili w nowym roku zrzucic pare kilo, moga z powodzeniem pozwolic sobie na porcyjke tej zapiekanki.
Wraz ze mna kucharzyli dzis Martynosia, Bartoldzik i Wojciech.
Zapiekanka ziemniaczana z porem i bekonem
Skladniki:
- 600 ml bulionu drobiowego albo warzywnego
- 1 kg ziemniakow, obranych i pokrojonych w cienkie plasterki
- 6 porow, pokrojonych w cienkie plasterki
- 25 g masla
- 3-4 plastry bekonu z przerostami tluszczu, pokrojone na kawalki
- 3 lyzki kremowki
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Bulion wlac do duzego garnka, doprowadzic do wrzenia, dodac ziemniaki i pory. Ponownie doprowadzic do wrzenia, gotowac 5 minut, nastepnie dokladnie odcedzic, zlewajac bulion do dzbanka.
W miedzyczasie wysmarowac maslem duze naczynie do zapiekania. Partiami przekladac do niego podgotowane pory i ziemniaki, co jakis czas doprawiajac sola i pieprzem. Na wierzchu rozrzucic kawalki bekonu, dobrze doprawic, zalac 200 ml zlanego bulionu i kremowka. Zakryc folia aluminiowa i piec przez 40 minut, w polowie pieczenia zdejmujac folie, by bekon zrobil sie chrupiacy.
W miedzyczasie wysmarowac maslem duze naczynie do zapiekania. Partiami przekladac do niego podgotowane pory i ziemniaki, co jakis czas doprawiajac sola i pieprzem. Na wierzchu rozrzucic kawalki bekonu, dobrze doprawic, zalac 200 ml zlanego bulionu i kremowka. Zakryc folia aluminiowa i piec przez 40 minut, w polowie pieczenia zdejmujac folie, by bekon zrobil sie chrupiacy.
Dla 4 osob jako danie glowne albo 8 osob jako dodatek
Monday, 6 January 2014
Klopsiki z miso
Po swiatecznym lenistwie i serii imprez powoli wracam do siebie. Wracam tez do kuchni, choc chwilowo unikam aparatu. Trudno sie dziwic, skoro za oknem ciagle ciemno i szaro... Tesknie za swiatlem. Niechby juz nawet bylo mrozno, ale slonecznie. Tymczasem nic, tylko chmury i deszcz, doprawione przenikliwym wiatrem.
Ma ktos moze w zapasie troche slonca, ktorym moglby sie podzielic?
Minelo juz troche czasu, odkad robilam te klopsiki. Wydaje mi sie jednak, ze to idealne danie dla tych, ktorzy po swietach odczuwaja przesyt tradycyjnych smakow i maja ochote na cos lzejszego. Jak to w kuchni azjatyckiej bywa, danie jest szybkie, proste i smaczne. Swoj specyficzny, slonawy smak zawdziecza dodatkowi pasty miso, ktora nie jest moze popularnym skladnikiem w przecietnej kuchennej szafce, ale ktora warto miec pod reka. Wydajna i zdrowa, przyda sie wam na pewno, jesli postanowicie czesciej przygotowywac azjatyckie potrawy.
Zmniejszylam troche ilosc wody, bo chcialam uzyskac gestszy sos. Uzylam wieprzowiny, ale jesli unikacie czerwonego miesa, mozecie z powodzeniem zastapic ja indykiem. Dzieki temu danie bedzie jeszcze lzejsze.
Klopsiki z miso
Skladniki:
- 400 g mielonej wieprzowiny (mozna zastapic indykiem)
- 2,5 cm kawalek imbiru, startego na tarce
- 5-6 pieczarek, posiekanych
- 2 papryczki chilli, drobno posiekane
- sol i pieprz, do smaku
- 1 lyzka sosu ostrygowego
- 3 lyzki pasty miso
- 250 g chinskiego makaronu jajecznego
- garsc posiekanej kolendry, do dekoracji
Mieso wymieszac w misce z imbirem, pieczarkami i jedna posiekana papryczka chilli. Doprawic sola, pieprzem i sosem ostrygowym, wyrobic mase i formowac z niej kulki o srednicy 2-3 cm.
W garnku zagotowac 1-1,5 litra wody, dodac paste miso. Kiedy sie rozpusci, dodac klopsiki. Gotowac przez 7 minut, dodac nudle i gotowac kolejne 8 minut. Makaron z klopsikami przelozyc do miseczek, zalac wywarem, w ktorym sie gotowaly. Posypac kolendra i pozostala papryczka chilli.
Dla 4 osob
Ma ktos moze w zapasie troche slonca, ktorym moglby sie podzielic?
Minelo juz troche czasu, odkad robilam te klopsiki. Wydaje mi sie jednak, ze to idealne danie dla tych, ktorzy po swietach odczuwaja przesyt tradycyjnych smakow i maja ochote na cos lzejszego. Jak to w kuchni azjatyckiej bywa, danie jest szybkie, proste i smaczne. Swoj specyficzny, slonawy smak zawdziecza dodatkowi pasty miso, ktora nie jest moze popularnym skladnikiem w przecietnej kuchennej szafce, ale ktora warto miec pod reka. Wydajna i zdrowa, przyda sie wam na pewno, jesli postanowicie czesciej przygotowywac azjatyckie potrawy.
Zmniejszylam troche ilosc wody, bo chcialam uzyskac gestszy sos. Uzylam wieprzowiny, ale jesli unikacie czerwonego miesa, mozecie z powodzeniem zastapic ja indykiem. Dzieki temu danie bedzie jeszcze lzejsze.
Klopsiki z miso
Skladniki:
- 400 g mielonej wieprzowiny (mozna zastapic indykiem)
- 2,5 cm kawalek imbiru, startego na tarce
- 5-6 pieczarek, posiekanych
- 2 papryczki chilli, drobno posiekane
- sol i pieprz, do smaku
- 1 lyzka sosu ostrygowego
- 3 lyzki pasty miso
- 250 g chinskiego makaronu jajecznego
- garsc posiekanej kolendry, do dekoracji
Mieso wymieszac w misce z imbirem, pieczarkami i jedna posiekana papryczka chilli. Doprawic sola, pieprzem i sosem ostrygowym, wyrobic mase i formowac z niej kulki o srednicy 2-3 cm.
W garnku zagotowac 1-1,5 litra wody, dodac paste miso. Kiedy sie rozpusci, dodac klopsiki. Gotowac przez 7 minut, dodac nudle i gotowac kolejne 8 minut. Makaron z klopsikami przelozyc do miseczek, zalac wywarem, w ktorym sie gotowaly. Posypac kolendra i pozostala papryczka chilli.
Dla 4 osob
Labels:
Azja,
dania miesne,
mieso mielone,
miso,
nudle,
pieczarki,
wieprzowina
Sunday, 22 December 2013
Torta di Serreto
Grudzien to dla mnie specyficzny miesiac. Miesiac swiatecznych imprez, spotkan ze znajomymi, intensywnego imprezowania. W efekcie brakuje mi czasu na gotowanie - i stad moje milczenie. Wybaczycie?
Sa jednak przepisy, ktorych przetestowaniu nie moge sie oprzec. Tak bylo z tym ciastem. Dlugo sie do niego zbieralam - a to brakowalo mi miodu, a to nie mialam pod reka kopru wloskiego, to znow zwyczajnie nie starczalo czasu. W koncu jednak sie udalo - i bardzo dobrze, bo ciasto jest naprawde pyszne. Latwe, nie wymaga nawet wyciagania miksera - wystarczy garnek, miska i drewniana lyzka. Wilgotne, z wyraznym posmakiem kasztanow i delikatna slona nutka w chrupiacej skorupce, ktora wspaniale kontrastuje z karmelowa slodycza wnetrza... Jedynym minusem jest fakt, ze o niektore skladniki moze byc trudno (kasztany), a inne sa zabojczo drogie (piniole), wiec zdecydowanie jest to ciasto na specjalne okazje, takie jak zblizajace sie swieta.
Wraz ze mna piekly dzis Gin i Ansia.
Torta di Serreto
Skladniki:
- 225 g masla, pokrojonego w kostke, plus dodatkowo odrobina do wysmarowania blachy
- 250 g miodu, plus 2 lyzki do posmarowania ciasta
- 100 g jasnego brazowego cukru
- 3 duze jaja
- 300 g maki typu 00 (makaronowej)
- 2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1 lyzeczka nasion kopru wloskiego
- 6 lyzek posiekanych kasztanow (moga byc swiezo upieczone, z puszki albo pakowane prozniowo)
- 4 lyzki pinioli
- 1 lyzeczka soli morskiej w platkach
- kremowka albo jogurt, do podania (opcjonalnie)
Rozgrzac piekarnik do 160 stopni. Wysmarowac maslem i wylozyc papierem tortownice o srednicy 20-22 cm.
Maslo, miod i cukier rozpuscic w garnku na malym ogniu, mieszajac od czasu do czasu. Doprowadzic do wrzenia, gotowac przez 1 minute, zmniejszajac ogien, jesli trzeba., by mikstura nie wykipiala. Odstawic do wystygniecia na 20 minut.
Roztrzepac jajka i dodac do garnka, wymieszac, az skladniki sie polacza. Make i proszek do pieczenia przesiac do duzej miski, dodac zawartosc garnka i mieszac drewniana lyzka do polaczenia skladnikow. Dodac koper wloski i 4 lyzki posiekanych kasztanow, wymieszac i przelozyc do przygotowanej formy.
W drugiej misce wymieszac pozostale kasztany z piniolami i sola, a nastepnie tak powstala mieszanka posypac wierzch ciasta. Piec 45-60 minut, az patyczek wlozony w srodek ciasta bedzie suchy. Po wyjeciu z piekarnika studzic w blasze przez 5 minut, nastepnie przelozyc na kratke.
W malym garnku rozgrzac 2 lyzki miodu, az zrobi sie plynny. Wysmarowac nim wierzch ciasta. Mozna podawac na cieplo, najlepiej z kremowka lub jogurtem, albo na zimno.
Sa jednak przepisy, ktorych przetestowaniu nie moge sie oprzec. Tak bylo z tym ciastem. Dlugo sie do niego zbieralam - a to brakowalo mi miodu, a to nie mialam pod reka kopru wloskiego, to znow zwyczajnie nie starczalo czasu. W koncu jednak sie udalo - i bardzo dobrze, bo ciasto jest naprawde pyszne. Latwe, nie wymaga nawet wyciagania miksera - wystarczy garnek, miska i drewniana lyzka. Wilgotne, z wyraznym posmakiem kasztanow i delikatna slona nutka w chrupiacej skorupce, ktora wspaniale kontrastuje z karmelowa slodycza wnetrza... Jedynym minusem jest fakt, ze o niektore skladniki moze byc trudno (kasztany), a inne sa zabojczo drogie (piniole), wiec zdecydowanie jest to ciasto na specjalne okazje, takie jak zblizajace sie swieta.
Wraz ze mna piekly dzis Gin i Ansia.
Torta di Serreto
Skladniki:
- 225 g masla, pokrojonego w kostke, plus dodatkowo odrobina do wysmarowania blachy
- 250 g miodu, plus 2 lyzki do posmarowania ciasta
- 100 g jasnego brazowego cukru
- 3 duze jaja
- 300 g maki typu 00 (makaronowej)
- 2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1 lyzeczka nasion kopru wloskiego
- 6 lyzek posiekanych kasztanow (moga byc swiezo upieczone, z puszki albo pakowane prozniowo)
- 4 lyzki pinioli
- 1 lyzeczka soli morskiej w platkach
- kremowka albo jogurt, do podania (opcjonalnie)
Rozgrzac piekarnik do 160 stopni. Wysmarowac maslem i wylozyc papierem tortownice o srednicy 20-22 cm.
Maslo, miod i cukier rozpuscic w garnku na malym ogniu, mieszajac od czasu do czasu. Doprowadzic do wrzenia, gotowac przez 1 minute, zmniejszajac ogien, jesli trzeba., by mikstura nie wykipiala. Odstawic do wystygniecia na 20 minut.
Roztrzepac jajka i dodac do garnka, wymieszac, az skladniki sie polacza. Make i proszek do pieczenia przesiac do duzej miski, dodac zawartosc garnka i mieszac drewniana lyzka do polaczenia skladnikow. Dodac koper wloski i 4 lyzki posiekanych kasztanow, wymieszac i przelozyc do przygotowanej formy.
W drugiej misce wymieszac pozostale kasztany z piniolami i sola, a nastepnie tak powstala mieszanka posypac wierzch ciasta. Piec 45-60 minut, az patyczek wlozony w srodek ciasta bedzie suchy. Po wyjeciu z piekarnika studzic w blasze przez 5 minut, nastepnie przelozyc na kratke.
W malym garnku rozgrzac 2 lyzki miodu, az zrobi sie plynny. Wysmarowac nim wierzch ciasta. Mozna podawac na cieplo, najlepiej z kremowka lub jogurtem, albo na zimno.
Thursday, 12 December 2013
Lussekatter
Skandynawowie znaja sie na wielu rzeczach. Potrafia, na przyklad, pisac swietne kryminaly. Wiedza to i owo o urzadzaniu wnetrz. No i trudno ich pobic w pieczeniu. Slodkie wypieki z polnocy naleza do moich ulubionych.
Lussekatter to nic innego jak drozdzowe buleczki, ktore w Skandynawii jada sie w okresie swiat. Szczegolna role odgrywaja 13 grudnia, w dzien Sw. Lucji. Tego dnia, wczesnym rankiem, w miastach, miasteczkach i wioskach odbywaja sie procesje dzieci w bialych szatach. By rozjasnic mroki zimy, dzieci niosa w dloniach swiece, a na czele procesji idzie przebrana za Lucje dziewczynka w koronie ze swiec. To jeden z niewielu dni dedykowanych swietym celebrowany w Skandynawii.
A buleczki? Miekkie, maslane, pyszne. Swoj piekny, zolty kolor zawdzieczaja szafranowi - wystarczy odrobina tej przyprawy, by nadac ciastu specyficzna barwe. Idealne na sniadanie, delikatne w smaku, w Skandynawii najczesciej podawane w towarzystwie kawy albo szklaneczki glöggu, czyli grzanego wina, beda smakowac rownie dobrze z herbata albo szklanka zimnego mleka.
Przepis znalazlam tutaj, a wraz ze mna lussekatter upiekly Siankoo, Mirabelka i Siaska.
Lussekatter
Skladniki:
- 50 g swiezych drozdzy
- 1 g zmielonego szafranu (jesli uzywamy szafranu w nitkach, rozgniatamy go najpierw w mozdzierzu, a nastepnie dodajemy do mleka)
- 500 ml pelnotlustego mleka
- 150 g drobnego cukru do wypiekow
- 1 lyzeczka soli
- 1 jajko, plus dodatkowo jedno do posmarowania
- 175 g miekkiego masla
- 1 kg pszennej maki chlebowej
- rodzynki
Podgrzac mleko do temperatury okolo 38 stopni. Drozdze wlozyc do miski miksera, dodac mleko, wymieszac, az drozdze sie rozpuszcza, a nastepnie dodac szafran (chyba, ze byl juz wczesniej namoczony w mleku).
Dodac cukier, jajko i sol, dobrze wymieszac. Dodac maslo. Miksujac za pomoca haka, stopniowo dodawac make. Ciasto powinno byc troche klejace, ale nie za bardzo - nie powinno sie przyklejac do palcow. Wyrabiac przez okolo 5 minut, az ciasto bedzie elastyczne, a nastepnie przykryc sciereczka i odstawic do wyrosniecia, az podwoi swoja objetosc.
Kiedy ciasto wyrosnie, przelozyc je na lekko omaczony blat, wyrabiac przez chwile, a nastepnie podzielic je na 20-30 rownych czesci i uformowac z nich walki. Ulozyc je na wylozonych papierem blachach do pieczenia, tak, by ksztaltem przypominaly litere S. Odstawic do wyrosniecia na okolo 20-30 minut.
Rozgrzac piekarnik do 230 stopni (210 z termoobiegiem). W zaglebienia buleczek, tam, gdzie litera S sie zawija, wlozyc rodzynki, nastepnie posmarowac ciasto roztrzepanym jajkiem i piec przez okolo 10-12 minut, az sie zrumienia. By buleczki nie wyschly, po wyjeciu z piekarnika przykryc je wilgotna sciereczka.
Lussekatter to nic innego jak drozdzowe buleczki, ktore w Skandynawii jada sie w okresie swiat. Szczegolna role odgrywaja 13 grudnia, w dzien Sw. Lucji. Tego dnia, wczesnym rankiem, w miastach, miasteczkach i wioskach odbywaja sie procesje dzieci w bialych szatach. By rozjasnic mroki zimy, dzieci niosa w dloniach swiece, a na czele procesji idzie przebrana za Lucje dziewczynka w koronie ze swiec. To jeden z niewielu dni dedykowanych swietym celebrowany w Skandynawii.
A buleczki? Miekkie, maslane, pyszne. Swoj piekny, zolty kolor zawdzieczaja szafranowi - wystarczy odrobina tej przyprawy, by nadac ciastu specyficzna barwe. Idealne na sniadanie, delikatne w smaku, w Skandynawii najczesciej podawane w towarzystwie kawy albo szklaneczki glöggu, czyli grzanego wina, beda smakowac rownie dobrze z herbata albo szklanka zimnego mleka.
Przepis znalazlam tutaj, a wraz ze mna lussekatter upiekly Siankoo, Mirabelka i Siaska.
Lussekatter
Skladniki:
- 50 g swiezych drozdzy
- 1 g zmielonego szafranu (jesli uzywamy szafranu w nitkach, rozgniatamy go najpierw w mozdzierzu, a nastepnie dodajemy do mleka)
- 500 ml pelnotlustego mleka
- 150 g drobnego cukru do wypiekow
- 1 lyzeczka soli
- 1 jajko, plus dodatkowo jedno do posmarowania
- 175 g miekkiego masla
- 1 kg pszennej maki chlebowej
- rodzynki
Podgrzac mleko do temperatury okolo 38 stopni. Drozdze wlozyc do miski miksera, dodac mleko, wymieszac, az drozdze sie rozpuszcza, a nastepnie dodac szafran (chyba, ze byl juz wczesniej namoczony w mleku).
Dodac cukier, jajko i sol, dobrze wymieszac. Dodac maslo. Miksujac za pomoca haka, stopniowo dodawac make. Ciasto powinno byc troche klejace, ale nie za bardzo - nie powinno sie przyklejac do palcow. Wyrabiac przez okolo 5 minut, az ciasto bedzie elastyczne, a nastepnie przykryc sciereczka i odstawic do wyrosniecia, az podwoi swoja objetosc.
Kiedy ciasto wyrosnie, przelozyc je na lekko omaczony blat, wyrabiac przez chwile, a nastepnie podzielic je na 20-30 rownych czesci i uformowac z nich walki. Ulozyc je na wylozonych papierem blachach do pieczenia, tak, by ksztaltem przypominaly litere S. Odstawic do wyrosniecia na okolo 20-30 minut.
Rozgrzac piekarnik do 230 stopni (210 z termoobiegiem). W zaglebienia buleczek, tam, gdzie litera S sie zawija, wlozyc rodzynki, nastepnie posmarowac ciasto roztrzepanym jajkiem i piec przez okolo 10-12 minut, az sie zrumienia. By buleczki nie wyschly, po wyjeciu z piekarnika przykryc je wilgotna sciereczka.
Wednesday, 11 December 2013
Kruche ciastka z pistacjami i zurawina
Co to jest: male, niepozorne, a daje duzo radosci?
Przepis bierze udzial w akcji Wielkie Swieto Zurawiny 2013.
No jak to, co? Ciasteczko.
Lubie je piec. Lubie jesc. I lubie dzielic sie nimi z bliskimi. Czasem marze o tym, zeby rzucic w diably prace, zamknac sie w kuchni i uruchomic ciasteczkowa manufakture. Niestety, w sklepach i bankach wciaz nie uznaje sie ciasteczek za oficjalny srodek platniczy. Zupelnie nie rozumiem, dlaczego. Bo w koncu pieniadze szczescia nie daja, a ciasteczka - owszem...
Kiedy wypatrzylam ten przepis, wiedzialam, ze koniecznie musze je zrobic. Planowalam upiec je na swieta, ale doszlam do wniosku, ze nie wytrzymam tak dlugo. Namowilam Gin, ktora do wspolnego pieczenia zawsze jest chetna, zakasalam rekawy i zrobilam. I juz wiem, ze na pewno jeszcze je upieke! Cudownie kruche i maslane, z kwasnymi zurawinowymi kontrapunktami i chrupiacymi pistacjami, te ciastka z powodzeniem sprawdza sie w roli domowej roboty swiatecznego prezentu. Banalnie proste, bez zmudnego wycinania, wygladaja tak uroczo, ze nie wymagaja nawet dekorowania. Zdecydowanie polecam amatorom kruchych, maslanych wypiekow - nawet tym, u ktorych krucho z czasem.
Kruche ciastka z pistacjami i zurawina
Skladniki:
- 175 g miekkiego masla
- 85 g drobnego zlotego cukru do wypiekow
- 1/2 lyzeczki ekstraktu z wanilii
- 225 g maki
- 75 g pistacji
- 75 g suszonej zurawiny
Maslo, cukier i ekstrakt z wanilii wymieszac w misce drewniana lyzka. Dodac make, pistacje i zurawine, zagniesc ciasto i uformowac z niego dwa walki o grubosci okolo 5 cm. Owinac folia kuchenna, wlozyc do lodowki na 1 godzine.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem), pokroic ciasto na plastry o grubosci okolo 1 cm, ulozyc na blasze wylozonej papierem do pieczenia i piec przez 12-15 minut. Wyjac z piekarnika, zostawic na blasze, az calkiem ostygna.
Surowe ciasto mozna zamrozic - wytrzyma w zamrazarce nawet 3 miesiace. Potem wystarczy rozmrozic przez noc w lodowce i piec tak jak powyzej.
Kruche ciastka z pistacjami i zurawina
Skladniki:
- 175 g miekkiego masla
- 85 g drobnego zlotego cukru do wypiekow
- 1/2 lyzeczki ekstraktu z wanilii
- 225 g maki
- 75 g pistacji
- 75 g suszonej zurawiny
Maslo, cukier i ekstrakt z wanilii wymieszac w misce drewniana lyzka. Dodac make, pistacje i zurawine, zagniesc ciasto i uformowac z niego dwa walki o grubosci okolo 5 cm. Owinac folia kuchenna, wlozyc do lodowki na 1 godzine.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem), pokroic ciasto na plastry o grubosci okolo 1 cm, ulozyc na blasze wylozonej papierem do pieczenia i piec przez 12-15 minut. Wyjac z piekarnika, zostawic na blasze, az calkiem ostygna.
Surowe ciasto mozna zamrozic - wytrzyma w zamrazarce nawet 3 miesiace. Potem wystarczy rozmrozic przez noc w lodowce i piec tak jak powyzej.
Przepis bierze udzial w akcji Wielkie Swieto Zurawiny 2013.
Monday, 9 December 2013
Baklazanowe roladki ze szpinakiem i ricotta
Jeszcze kilka lat temu nie podejrzewalam, ze zakocham sie w baklazanie. Owszem, podobala mi sie jego blyszczaca, fioletowa skorka i kragle ksztalty, ale... Zwyczajnie nie mialam odwagi sprobowac. Bo nieznane, bo dziwne, bo a nuz nie zasmakuje.
Dla 4 osob
A potem w koncu sie przelamalam. Sprobowalam. Zasmakowal, i to jeszcze jak!
Latem i jesienia szalalam z baklazanowymi daniami, testowalam przepis za przepisem i objadalam sie do oporu. A ostatnio znow zachcialo mi sie baklazanow. Jak bardzo sie chcialo, zorientowalam sie po pierwszym kesie tego prostego, a smakowitego dania. Przepis, wyszperany tutaj, to wlasciwie wariacja na temat klasycznego dania kuchni wloskiej, melanzane alla parmigiana, czyli baklazanow zapieczonych z pomidorami pod parmezanowa skorupka. W tej wersji plastry baklazana sa zwiniete w roladki i wypelnione kremowym farszem z ricotty i szpinaku. Efekt jest naprawde pyszny, a przy tym z powodzeniem moga sie nim rozkoszowac nawet ci, ktorzy licza kalorie, bo danie jest lekkie i, co najwazniejsze, zdrowe.
Jesli nie macie czasu, mozecie uzyc gotowego sosu pomidorowego ze sloiczka, ale jesli nic was nie goni, przygotujcie domowy sos na bazie pomidorow z puszki albo passaty. Zamiast swiezego szpinaku mozecie uzyc mrozonego - wystarczy go wczesniej rozmrozic i odcisnac z nadmiaru wody.
Baklazanowe roladki ze szpinakiem i ricotta
Skladniki:
- 2 baklazany, pokrojone wzdluz w cienkie plastry
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 500 g swiezego szpinaku
- 250 g ricotty
- swiezo starta galka muszkatolowa
- sol i pieprz, do smaku
- 350 g sosu pomidorowego
- 4 lyzki bulki tartej
- 4 lyzki startego parmezanu (albo wegetarianskiego odpowiednika)
Rozgrzac piekarnik do 220 stopni (200 z termoobiegiem). Plastry baklazana posmarowac oliwa z obu stron, ulozyc na duzej blasze i piec przez 15-20 minut, az zmiekna, przewracajac w polowie pieczenia.
W miedzyczasie wlozyc szpinak do duzego durszlaka, przelac wrzatkiem, by liscie zwiedly, przestudzic, a nastepnie dobrze odcisnac z nadmiaru wody. Przelozyc do miski, dodac ricotte, doprawic do smaku galka muszkatolowa, sola i pieprzem.
Na podpieczonych plastrach baklazana ukladac po lyzce serowo-szpinakowej mieszanki, a nastepnie zwijac i ukladac w naczyniu do zapiekania, zlaczeniem do dolu. Zalac sosem pomidorowym, posypac bulka tarta i parmezanem, piec przez 20-25 minut, az wierzch sie zrumieni.
Jesli nie macie czasu, mozecie uzyc gotowego sosu pomidorowego ze sloiczka, ale jesli nic was nie goni, przygotujcie domowy sos na bazie pomidorow z puszki albo passaty. Zamiast swiezego szpinaku mozecie uzyc mrozonego - wystarczy go wczesniej rozmrozic i odcisnac z nadmiaru wody.
Baklazanowe roladki ze szpinakiem i ricotta
Skladniki:
- 2 baklazany, pokrojone wzdluz w cienkie plastry
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 500 g swiezego szpinaku
- 250 g ricotty
- swiezo starta galka muszkatolowa
- sol i pieprz, do smaku
- 350 g sosu pomidorowego
- 4 lyzki bulki tartej
- 4 lyzki startego parmezanu (albo wegetarianskiego odpowiednika)
Rozgrzac piekarnik do 220 stopni (200 z termoobiegiem). Plastry baklazana posmarowac oliwa z obu stron, ulozyc na duzej blasze i piec przez 15-20 minut, az zmiekna, przewracajac w polowie pieczenia.
W miedzyczasie wlozyc szpinak do duzego durszlaka, przelac wrzatkiem, by liscie zwiedly, przestudzic, a nastepnie dobrze odcisnac z nadmiaru wody. Przelozyc do miski, dodac ricotte, doprawic do smaku galka muszkatolowa, sola i pieprzem.
Na podpieczonych plastrach baklazana ukladac po lyzce serowo-szpinakowej mieszanki, a nastepnie zwijac i ukladac w naczyniu do zapiekania, zlaczeniem do dolu. Zalac sosem pomidorowym, posypac bulka tarta i parmezanem, piec przez 20-25 minut, az wierzch sie zrumieni.
Dla 4 osob
Wednesday, 4 December 2013
Pie z tunczykiem
Czy macie tak czasem, ze pod koniec pieniedzy zostaje wam za duzo miesiaca? U mnie nie jest to moze regularnie wystepujace zjawisko, ale czasem sie zdarza. Na szczescie to nie oznacza, ze musze przestawic sie na jakze zroznicowana diete, ktorej podstawa jest fasolka w pomidorowym sosie i pieczywo tostowe. Co to, to nie!
Zamiast tego siegam po przepisy na dania przyjazne dla budzetu, a przy tym smaczne. Ten taki wlasnie jest: wystarczy jedna puszka tunczyka, troche powszechnie dostepnych warzyw i kruche ciasto. Danie inspirowane jest poludniowoamerykanskimi pierozkami empanadas, ktore, jak i nasze polskie pierogi, moga miec przerozne nadzienia. Tutaj tunczyk doskonale laczy sie ze slodkawa marchewka, papryka i sycacymi ziemniakami. Efekt jest naprawde smaczny, a koszt znikomy. Cos mi sie zdaje, ze po swietach bede zmuszona czesciej siegac po ten przepis - ale zupelnie nie mam nic przeciwko temu!
Pie z tunczykiem
Skladniki:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 3-4 srednie ziemniaki, pokrojone w kostke
- 2 marchewki, pokrojone w kostke
- 2 czerwone papryki, pokrojone w kostke (ja uzylam czerwonej i pomaranczowej)
- 1 lyzka wedzonej papryki (jesli nie macie takiej pod reka, uzyjcie zwyklej)
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 1 lyzeczka suszonego tymianku
- 2 lyzki koncentratu pomidorowego
- 300 ml bulionu warzywnego
- 185 g tunczyka w wodzie z puszki, odcedzonego i rozdrobnionego
- 500 g kruchego ciasta
- 1 jajko, rozklocone
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Na duzej patelni rozgrzac oliwe i podsmazyc na niej cebule, czosnek, ziemniaki i marchew przez okolo 5 minut. Dodac papryki, tymianek, oregano, mielona papryke i koncentrat pomidorowy, wymieszac, smazyc okolo 5 minut.
Dodac bulion, doprowadzic do wrzenia, a nastepnie gotowac, az bulion sie wchlonie, a warzywa zrobia sie miekkie. Dodac tunczyka, dobrze wymieszac, doprawic do smaku.
1/4 ciasta rozwalkowac na kolo o srednicy 22 cm. Pozostale ciasto rozwalkowac i wylozyc nim dno 22-cm blachy (najlepiej z luznym spodem), tak, by ciasto zwisalo z brzegow. Wypelnic nadzieniem, nakryc okregiem z ciasta, posmarowac zwisajace krawedzie ciasta jajkiem i zalozyc, a nastepnie docisnac widelcem. Zrobic w gornym placie ciasta 2 dziurki, posmarowac jajkiem i piec 35-40 minut, az zrobi sie zlociste. Odstawic, by lekko przestyglo, a nastepnie podawac.
Na zimno tez smakuje dobrze.
Zamiast tego siegam po przepisy na dania przyjazne dla budzetu, a przy tym smaczne. Ten taki wlasnie jest: wystarczy jedna puszka tunczyka, troche powszechnie dostepnych warzyw i kruche ciasto. Danie inspirowane jest poludniowoamerykanskimi pierozkami empanadas, ktore, jak i nasze polskie pierogi, moga miec przerozne nadzienia. Tutaj tunczyk doskonale laczy sie ze slodkawa marchewka, papryka i sycacymi ziemniakami. Efekt jest naprawde smaczny, a koszt znikomy. Cos mi sie zdaje, ze po swietach bede zmuszona czesciej siegac po ten przepis - ale zupelnie nie mam nic przeciwko temu!
Pie z tunczykiem
Skladniki:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 3-4 srednie ziemniaki, pokrojone w kostke
- 2 marchewki, pokrojone w kostke
- 2 czerwone papryki, pokrojone w kostke (ja uzylam czerwonej i pomaranczowej)
- 1 lyzka wedzonej papryki (jesli nie macie takiej pod reka, uzyjcie zwyklej)
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 1 lyzeczka suszonego tymianku
- 2 lyzki koncentratu pomidorowego
- 300 ml bulionu warzywnego
- 185 g tunczyka w wodzie z puszki, odcedzonego i rozdrobnionego
- 500 g kruchego ciasta
- 1 jajko, rozklocone
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Na duzej patelni rozgrzac oliwe i podsmazyc na niej cebule, czosnek, ziemniaki i marchew przez okolo 5 minut. Dodac papryki, tymianek, oregano, mielona papryke i koncentrat pomidorowy, wymieszac, smazyc okolo 5 minut.
Dodac bulion, doprowadzic do wrzenia, a nastepnie gotowac, az bulion sie wchlonie, a warzywa zrobia sie miekkie. Dodac tunczyka, dobrze wymieszac, doprawic do smaku.
1/4 ciasta rozwalkowac na kolo o srednicy 22 cm. Pozostale ciasto rozwalkowac i wylozyc nim dno 22-cm blachy (najlepiej z luznym spodem), tak, by ciasto zwisalo z brzegow. Wypelnic nadzieniem, nakryc okregiem z ciasta, posmarowac zwisajace krawedzie ciasta jajkiem i zalozyc, a nastepnie docisnac widelcem. Zrobic w gornym placie ciasta 2 dziurki, posmarowac jajkiem i piec 35-40 minut, az zrobi sie zlociste. Odstawic, by lekko przestyglo, a nastepnie podawac.
Na zimno tez smakuje dobrze.
Saturday, 30 November 2013
Meksykanskie ciasteczka czekoladowe z chilli
Sa takie polaczenia, ktore z pozoru nie maja szans, a jednak sprawdzaja sie znakomicie. Gdyby jeszcze 10 lat temu ktos powiedzial mi, ze czekolada i chilli to dobrana para, pewnie bym go wysmiala. Dzis jestem ogromna fanka tej kombinacji smakow i uwazam, ze rewelacyjnie sie dopelniaja.
Dlatego gdy Shinju zaproponowala, by upiec wspolnie te ciasteczka, nie wahalam sie dlugo. Dolaczyla do nas Gin, ktora zawsze latwo namowic na slodkosci.
Ciacha sa banalnie proste w przygotowaniu. Zadnego zmudnego walkowania, wycinania, czasochlonnego chlodzenia w lodowce. Wystarcza rece i... brak oporow przed upapraniem ich czekoladowa masa. Ciasto jest z tych nieklopotliwych, nie klei sie i latwo uformowac z niego kulki.
A same ciasteczka? Dla milosnikow slodko-ostrych smakow - prawdziwa gratka! Chrupiace, mocno czekoladowe, z zaskakujaca, pikantna nuta, sa naprawde wyjatkowe. Jesli wiec nie boicie sie niecodziennych kombinacji i macie chwile wolnego czasu, przygotujcie je, a przekonacie sie, ze warto.
Z podanych proporcji wyszlo mi 25 ciasteczek. Uwaga: ciastka twardnieja po wyjeciu z piekarnika, dlatego nie przejmujcie sie, jesli po podanym w przepisie czasie wydaja sie niedopieczone. Jesli zostawicie je w piekarniku na dluzej, moga sie zrobic zbyt twarde.
Meksykanskie ciasteczka czekoladowe z chilli
Ciasto:
- 1 3/4 szklanki maki
- 115 g masla, w temperaturze pokojowej
- 55 g gorzkiej czekolady
- 1 jajko, w temperaturze pokojowej
- 1 szklanka cukru
- 1 lyzeczka sody oczyszczonej
- 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1/2 lyzeczki mielonej chilli
- 1/2 lyzeczki cynamonu
- 2 gozdziki, drobno starte
- 1/4 lyzeczki soli
Cukrowa skorupka:
- 1/3 szklanki cukru
- 3/4 lyzeczki cynamonu
- 1/4 lyzeczki pieprzu cayenne
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni, wylozyc papierem do pieczenia 2 duze blachy do ciastek.
Rozpuscic czekolade w kapieli wodnej i odstawic do przestygniecia. W duzej misce utrzec maslo z cukrem na lekka, puszysta mase (okolo 5 minut), dodac rozpuszczona czekolade i jajko, zmiksowac na jednolita mase.
W drugiej misce wymieszac suche skladniki i partiami dodawac do maslano-czekoladowej masy, wciaz miksujac, az skladniki sie polacza. Z ciasta formowac kulki o srednicy okolo 2,5 cm.
W malej misce dokladnie wymieszac cukier, cynamon i pieprz cayenne. W tak powstalej mieszance obtaczac kulki z ciasta i ukladac je na blachach, zostawiajac miedzy nimi 5-cm przerwy. Za pomoca denka szklanki lekko splaszczyc kazda kulke.
Piec przez okolo 10 minut. Studzic na kratce.
Dlatego gdy Shinju zaproponowala, by upiec wspolnie te ciasteczka, nie wahalam sie dlugo. Dolaczyla do nas Gin, ktora zawsze latwo namowic na slodkosci.
Ciacha sa banalnie proste w przygotowaniu. Zadnego zmudnego walkowania, wycinania, czasochlonnego chlodzenia w lodowce. Wystarcza rece i... brak oporow przed upapraniem ich czekoladowa masa. Ciasto jest z tych nieklopotliwych, nie klei sie i latwo uformowac z niego kulki.
A same ciasteczka? Dla milosnikow slodko-ostrych smakow - prawdziwa gratka! Chrupiace, mocno czekoladowe, z zaskakujaca, pikantna nuta, sa naprawde wyjatkowe. Jesli wiec nie boicie sie niecodziennych kombinacji i macie chwile wolnego czasu, przygotujcie je, a przekonacie sie, ze warto.
Z podanych proporcji wyszlo mi 25 ciasteczek. Uwaga: ciastka twardnieja po wyjeciu z piekarnika, dlatego nie przejmujcie sie, jesli po podanym w przepisie czasie wydaja sie niedopieczone. Jesli zostawicie je w piekarniku na dluzej, moga sie zrobic zbyt twarde.
Meksykanskie ciasteczka czekoladowe z chilli
Ciasto:
- 1 3/4 szklanki maki
- 115 g masla, w temperaturze pokojowej
- 55 g gorzkiej czekolady
- 1 jajko, w temperaturze pokojowej
- 1 szklanka cukru
- 1 lyzeczka sody oczyszczonej
- 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1/2 lyzeczki mielonej chilli
- 1/2 lyzeczki cynamonu
- 2 gozdziki, drobno starte
- 1/4 lyzeczki soli
Cukrowa skorupka:
- 1/3 szklanki cukru
- 3/4 lyzeczki cynamonu
- 1/4 lyzeczki pieprzu cayenne
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni, wylozyc papierem do pieczenia 2 duze blachy do ciastek.
Rozpuscic czekolade w kapieli wodnej i odstawic do przestygniecia. W duzej misce utrzec maslo z cukrem na lekka, puszysta mase (okolo 5 minut), dodac rozpuszczona czekolade i jajko, zmiksowac na jednolita mase.
W drugiej misce wymieszac suche skladniki i partiami dodawac do maslano-czekoladowej masy, wciaz miksujac, az skladniki sie polacza. Z ciasta formowac kulki o srednicy okolo 2,5 cm.
W malej misce dokladnie wymieszac cukier, cynamon i pieprz cayenne. W tak powstalej mieszance obtaczac kulki z ciasta i ukladac je na blachach, zostawiajac miedzy nimi 5-cm przerwy. Za pomoca denka szklanki lekko splaszczyc kazda kulke.
Piec przez okolo 10 minut. Studzic na kratce.
Friday, 29 November 2013
Kluski z ciecierzycy w pikantnym pomidorowym sosie
Jestem wszystkozerca, to niezaprzeczalny fakt. Mieso i ryby nie pojawiaja sie jednak na moim stole codziennie. Dosc czesto zdarza mi sie eksperymentowac z przepisami wegetarianskimi i weganskimi, a efekt jest naprawde przepyszny.
Ten przepis wpadl mi w oko dzieki przepieknym zdjeciom, na ktorych widok pociekla mi slinka. Kiedy okazalo sie, ze mam w domu wszystkie skladniki, ktore sa potrzebne do upichcenia tego dania, az zapiszczalam z radosci.
Po raz drugi zapiszczalam, kiedy sprobowalam sosu. Z dwoch powodow. Jest bowiem naprawde pyszny i... naprawde pikantny. Jesli nie lubicie ostrych dan, to raczej nie przypadnie wam do gustu. Za to jesli jestescie wielbicielami indyjskiej kuchni i nie straszne wam potrawy, ktore wyciskaja lzy z oczu, istnieje szansa, ze bedziecie zachwyceni.
Same kluski sa dosc zwarte i sycace. Autorka bloga, na ktorym znalazlam przepis, podaje je z ryzem, ale wydaje mi sie, ze nie jest on konieczny. Moja wersja nie jest weganska, bo uzylam jogurtu greckiego, ale mozecie zastapic go jogurtem sojowym.
Kluski z ciecierzycy w pikantnym pomidorowym sosie
Skladniki:
- 1 szklanka maki z ciecierzycy
- 1/2 szklanki posiekanej swiezej kolendry, plus troche wiecej do dekoracji
- 1/4 szklanki + 1 lyzka oleju arachidowego
- 1/3 szklanki jogurtu greckiego (w wersji weganskiej zastapic jogurtem sojowym)
- 2 papryczki chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 lyzeczki nasion kolendry
- 1 lyzeczka nasion gorczycy
- 1 lyzeczka nasion kuminu
- 1 1/2 lyzki curry
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1/2 lyzeczki kurkumy
- 2,5-cm kawalek swiezego korzenia imbiru, obrany i starty
Na duzej patelni na srednim ogniu rozgrzac 1 lyzke oleju. Dodac nasiona kolendry, gorczycy i kuminu, smazyc przez okolo 1 minute, az zaczna podskakiwac. Dodac curry, polowe cebuli i 1 papryczke chilli, smazyc przez 5 minut, az zmiekna. Dodac pomidory, kurkume, imbir i 1 szklanke wody. Doprowadzic do wrzenia, a nastepnie gotowac przez 10 minut, az sos zgestnieje.
W miedzyczasie przygotowac kluski: w misce polaczyc pozostala cebule, chilli, make z ciecierzycy, kolendre, olej, jogurt i sol. Wymieszac, az skladniki sie polacza i powstanie geste ciasto. Za pomoca lyzki klasc kluski do pomidorowego sosu, przykryc i gotowac przez 5-7 minut.
Zdjac z ognia i podawac posypane kolendra i (opcjonalnie) polane dodatkowym jogurtem.
Dla 2-3 osob
Ten przepis wpadl mi w oko dzieki przepieknym zdjeciom, na ktorych widok pociekla mi slinka. Kiedy okazalo sie, ze mam w domu wszystkie skladniki, ktore sa potrzebne do upichcenia tego dania, az zapiszczalam z radosci.
Po raz drugi zapiszczalam, kiedy sprobowalam sosu. Z dwoch powodow. Jest bowiem naprawde pyszny i... naprawde pikantny. Jesli nie lubicie ostrych dan, to raczej nie przypadnie wam do gustu. Za to jesli jestescie wielbicielami indyjskiej kuchni i nie straszne wam potrawy, ktore wyciskaja lzy z oczu, istnieje szansa, ze bedziecie zachwyceni.
Same kluski sa dosc zwarte i sycace. Autorka bloga, na ktorym znalazlam przepis, podaje je z ryzem, ale wydaje mi sie, ze nie jest on konieczny. Moja wersja nie jest weganska, bo uzylam jogurtu greckiego, ale mozecie zastapic go jogurtem sojowym.
Kluski z ciecierzycy w pikantnym pomidorowym sosie
Skladniki:
- 1 szklanka maki z ciecierzycy
- 1/2 szklanki posiekanej swiezej kolendry, plus troche wiecej do dekoracji
- 1/4 szklanki + 1 lyzka oleju arachidowego
- 1/3 szklanki jogurtu greckiego (w wersji weganskiej zastapic jogurtem sojowym)
- 2 papryczki chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 lyzeczki nasion kolendry
- 1 lyzeczka nasion gorczycy
- 1 lyzeczka nasion kuminu
- 1 1/2 lyzki curry
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1/2 lyzeczki kurkumy
- 2,5-cm kawalek swiezego korzenia imbiru, obrany i starty
Na duzej patelni na srednim ogniu rozgrzac 1 lyzke oleju. Dodac nasiona kolendry, gorczycy i kuminu, smazyc przez okolo 1 minute, az zaczna podskakiwac. Dodac curry, polowe cebuli i 1 papryczke chilli, smazyc przez 5 minut, az zmiekna. Dodac pomidory, kurkume, imbir i 1 szklanke wody. Doprowadzic do wrzenia, a nastepnie gotowac przez 10 minut, az sos zgestnieje.
W miedzyczasie przygotowac kluski: w misce polaczyc pozostala cebule, chilli, make z ciecierzycy, kolendre, olej, jogurt i sol. Wymieszac, az skladniki sie polacza i powstanie geste ciasto. Za pomoca lyzki klasc kluski do pomidorowego sosu, przykryc i gotowac przez 5-7 minut.
Zdjac z ognia i podawac posypane kolendra i (opcjonalnie) polane dodatkowym jogurtem.
Dla 2-3 osob
Tuesday, 26 November 2013
Tajska zupa fistaszkowa z grzankami z maslem orzechowym
Ach, zima... Podobno tu i owdzie spadl juz snieg. W moich stronach sniegu jeszcze nie ma, ale w powietrzu czuc juz mroz, a rankiem na maskach samochodow i zdzblach trawy widac biala warstewke szronu. A skoro jest zimno, to trzeba sie rozgrzewac. Czym? Tez pytanie. Zupa, oczywiscie.
Ta zupa rozgrzewa podwojnie, bo jest dosc pikantna. Jest tez jednak slodka i kwasna, i orzechowa, i zupelnie inna niz wszystkie. Tak to juz jest z tajskimi daniami, ze mieszaja sie w nich wszystkie mozliwe smaki. I choc to malo prawdopodobne, mieszaja sie tak, ze az chce sie jesc. Grzanki z chleba posmarowanego maslem orzechowym nie sa moze konieczne, ale jesli macie czas, warto je przygotowac, bo swietnie wspolgraja z zupa. Przepis podpatrzylam tutaj, zamienilam czerwona paste curry na zielona, bo akurat taka mialam pod reka, podaje wiec przepis z moimi modyfikacjami. Polecam wszystkim milosnikom kulinarnych eksperymentow!
Tajska zupa fistaszkowa z grzankami z maslem orzechowym
Skladniki:
- 2 duze slodkie ziemniaki
- 2 lyzki oleju arachidowego
- 1/2 cebuli, posiekanej
- 1 zielona papryczka chilli, posiekana
- 1 duzy zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 3 lyzki zielonej pasty curry
- 3 szklanki mleka kokosowego
- 3 szklanki bulionu warzywnego
- 1/3 szklanki masla orzechowego bez dodatku cukru
- 3 lyzki posiekanej swiezej kolendry, plus odrobina do dekoracji
- sol i pieprz, do smaku
- 1/2 lyzeczki pieprzu cayenne
- sok z limonki, do smaku
- garsc solonych fistaszkow, posiekanych, do dekoracji
Na grzanki:
- 8 kromek razowego chleba, podpieczonego w tosterze
- 8 lyzek masla orzechowego
- olej do smazenia
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Ponakluwac bataty widelcem i piec przez 50-60 minut, az beda miekkie. Odstawic do ostygniecia na 10 minut, a nastepnie zdjac skorke, wlozyc ziemniaki do miski i rozgniesc widelcem.
W garnku rozgrzac 1 lyzke oleju arachidowego na srednim ogniu. Dodac cebule i smazyc, az zmieknie. Dodac chilli i czosnek, smazyc 1 minute, nastepnie dodac paste curry, mleko kokosowe i bulion, wymieszac. Dodac rozgniecione bataty, wymieszac. Zdjac z ognia i zmiksowac blenderem na gladka konsystencje. Dodac maslo orzechowe, posiekana kolendre, pieprz cayenne, doprawic do smaku sola, pieprzem i sokiem z limonki. Podgrzac i dokladnie wymieszac przed podaniem.
Przygotowac grzanki: posmarowac chleb maslem orzechowym, na patelni rozgrzac odrobine oleju i smazyc chleb przez okolo 2-3 minuty z kazdej strony, az zrobi sie chrupiacy. Pokroic w kwadraty.
Zupe podawac z grzankami, dodatkowo posypana swieza kolendra i posiekanymi solonymi fistaszkami.
Dla 4 osob
Ta zupa rozgrzewa podwojnie, bo jest dosc pikantna. Jest tez jednak slodka i kwasna, i orzechowa, i zupelnie inna niz wszystkie. Tak to juz jest z tajskimi daniami, ze mieszaja sie w nich wszystkie mozliwe smaki. I choc to malo prawdopodobne, mieszaja sie tak, ze az chce sie jesc. Grzanki z chleba posmarowanego maslem orzechowym nie sa moze konieczne, ale jesli macie czas, warto je przygotowac, bo swietnie wspolgraja z zupa. Przepis podpatrzylam tutaj, zamienilam czerwona paste curry na zielona, bo akurat taka mialam pod reka, podaje wiec przepis z moimi modyfikacjami. Polecam wszystkim milosnikom kulinarnych eksperymentow!
Tajska zupa fistaszkowa z grzankami z maslem orzechowym
Skladniki:
- 2 duze slodkie ziemniaki
- 2 lyzki oleju arachidowego
- 1/2 cebuli, posiekanej
- 1 zielona papryczka chilli, posiekana
- 1 duzy zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 3 lyzki zielonej pasty curry
- 3 szklanki mleka kokosowego
- 3 szklanki bulionu warzywnego
- 1/3 szklanki masla orzechowego bez dodatku cukru
- 3 lyzki posiekanej swiezej kolendry, plus odrobina do dekoracji
- sol i pieprz, do smaku
- 1/2 lyzeczki pieprzu cayenne
- sok z limonki, do smaku
- garsc solonych fistaszkow, posiekanych, do dekoracji
Na grzanki:
- 8 kromek razowego chleba, podpieczonego w tosterze
- 8 lyzek masla orzechowego
- olej do smazenia
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Ponakluwac bataty widelcem i piec przez 50-60 minut, az beda miekkie. Odstawic do ostygniecia na 10 minut, a nastepnie zdjac skorke, wlozyc ziemniaki do miski i rozgniesc widelcem.
W garnku rozgrzac 1 lyzke oleju arachidowego na srednim ogniu. Dodac cebule i smazyc, az zmieknie. Dodac chilli i czosnek, smazyc 1 minute, nastepnie dodac paste curry, mleko kokosowe i bulion, wymieszac. Dodac rozgniecione bataty, wymieszac. Zdjac z ognia i zmiksowac blenderem na gladka konsystencje. Dodac maslo orzechowe, posiekana kolendre, pieprz cayenne, doprawic do smaku sola, pieprzem i sokiem z limonki. Podgrzac i dokladnie wymieszac przed podaniem.
Przygotowac grzanki: posmarowac chleb maslem orzechowym, na patelni rozgrzac odrobine oleju i smazyc chleb przez okolo 2-3 minuty z kazdej strony, az zrobi sie chrupiacy. Pokroic w kwadraty.
Zupe podawac z grzankami, dodatkowo posypana swieza kolendra i posiekanymi solonymi fistaszkami.
Dla 4 osob
Subscribe to:
Posts (Atom)