Kuchnia francuska jest znana na calym swiecie i pelna klasycznych dan, a coq au vin to chyba jedno z najbardziej rozpoznawalnych. Ta jednogarnkowa potrawa to nic innego jak kurczak duszony w winie z dodatkiem boczku, pieczarek i cebuli. Przygotowalysmy ja wraz z Mirabelka i Malwinna w ramach mierzenia sie z klasycznymi przepisami.
Wybralam wersje wyszperana w ksiazeczce "One Pot" wydawnictwa Parragon. To musialo byc przeznaczenie, bo ksiazka sama otworzyla mi sie w rekach na odpowiedniej stronie, kiedy szukalam przepisu. Zmienilam tylko jedna rzecz: pominelam brandy, bo nie mialam jej w domu, nie sadze jednak, by wplynelo to na smak w znaczacy sposob. Danie jest naprawde pyszne, choc zdecydowanie bardziej zimowe niz letnie. Delikatne, kruche mieso przesycone aromatem boczku i pieczarek, rozplywajace sie w ustach szalotki i wyrazisty winny posmak stanowia wspaniala kombinacje. Fakt, tak przygotowany kurczak moze nie powala wygladem, ale przeciez nie to jest najwazniejsze, prawda?
Coq au vin
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 55 g masla
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 1,8 kg miesa z kurczaka, ze skorka (u mnie palki i udka)
- 115 g wedzonego boczku, pokrojonego w cienkie paski
- 115 g szalotek, obranych, w calosci
- 115 g brazowych pieczarek, przekrojonych na pol
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 225 ml wytrawnego czerwonego wina
- 300 ml bulionu drobiowego
- peczek ziol (u mnie tymianek, lisc laurowy i natka pietruszki, zwiazane sznurkiem)
- sol i pieprz, do smaku
- 2 lyzki maki
- liscie laurowe, do dekoracji
Rozpuscic polowe masla w duzym garnku, dodac kurczaka i smazyc na srednim ogniu, przewracajac od czasu do czasu, przez 8-10 minut, az skorka sie zrumieni (jesli garnek nie jest wystarczajaco duzy, nalezy to robic partiami). Dodac boczek, szalotki, pieczarki i czosnek. Wlac wino i bulion, dodac ziola, doprawic do smaku. Doprowadzic do wrzenia, a nastepnie zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 1 godzine.
W miedzyczasie rozetrzec pozostale maslo w misce wraz z maka. Kiedy kurczak bedzie gotowy, wylowic peczek ziol, przelozyc mieso na duzy talerz i trzymac w cieplym miejscu. Do garnka stopniowo dodawac maczno-maslana paste, mieszajac. Doprowadzic do wrzenia, dodac z powrotem kurczaka i podawac od razu, udekorowane liscmi laurowymi.
Showing posts with label slow food. Show all posts
Showing posts with label slow food. Show all posts
Monday, 27 May 2013
Tuesday, 9 October 2012
Lasagne nr 1
Lasagne to jedna z najbardziej klasycznych potraw wloskiej kuchni. Moze i nie urzeka uroda, ale ma niezwykle wlasciwosci: koi smutki, odgania strachy i sprawia, ze czlowiekowi robi sie lepiej na duchu. Probowalam juz wielu wariantow, ale ten, z ksiazki "Buonissimo!" Gino D'Acampo, jest zdecydowanie moim ulubionym. Nic dziwnego, ze Gino nazywa ja "Lasagne nr 1".
Tak, wymaga czasu - ale sa takie dni, kiedy nie trzeba sie spieszyc i wlasnie wtedy warto ja przygotowac. Miesno-warzywny sos ma bogaty, gleboki smak dzieki dlugiemu gotowaniu na niewielkim ogniu. Mozna skorzystac z gotowego beszamelu, jednak przygotowanie domowego wcale nie jest takie trudne, a dzieki niemu danie nabierze szczegolnego, odswietnego charakteru. Moj dosc wybredny Mezczyzna stwierdzil, ze dawno nie jadl czegos rownie pysznego.
Tym, ktorzy pilnuja diety, odradzam, bo to prawdziwa bomba kaloryczna; pozostalym zdecydowanie polecam!
Lasagne nr 1
Skladniki:
(dla 6-8 osob)
- swieze platy lasagne
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 1 cebula, obrana i drobno posiekana
- 1 lodyga selera naciowego, drobno posiekana
- 1 duza marchew, pokrojona w 1-cm kostke
- 1 cukinia, pokrojona w 1-cm kostke
- 500 g mielonej wolowiny
- 125 ml wytrawnego czerwonego wina
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1 lyzka przecieru pomidorowego
- 100 g parmezanu, drobno startego
- garsc lisci bazylii
- 50 g zimnego solonego masla, pokrojonego w 1-cm kostke
- sol i pieprz, do smaku
Na beszamel:
- 100 g solonego masla
- 100 g maki
- 1 l pelnotlustego zimnego mleka
- 1/4 lyzeczki startej galki muszkatolowej
Oliwe rozgrzac w duzym garnku, dodac seler, marchewke i cebule i smazyc przez 5 minut na srednim ogniu, mieszajac, by sie nie przypalily. Dodac wolowine i gotowac kolejne 5 minut, mieszajac, az mieso zmieni kolor. Doprawic sola i pieprzem, gotowac kolejne 5 minut.
Wlac wino, wymieszac i gotowac, az odparuje. Dodac pomidory, przecier, cukinie i bazylie, zmniejszyc ogien i gotowac przez godzine bez przykrycia, mieszajac od czasu do czasu. W polowie gotowania doprawic do smaku.
Przygotowac beszamel: rozpuscic maslo w garnku na srednim ogniu, dodac make i smazyc, mieszajac trzepaczka, przez 1 minute. Stopniowo dodawac mleko, nie przerywajac mieszania, zmniejszyc ogien i gotowac przez 10 minut, wciaz mieszajac (tak, duzo tego mieszania i reka troche boli, ale warto!), az sos zgestnieje. Dodac polowe parmezanu i galke muszkatolowa, doprawic sola i pieprzem i odstawic do przestygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Na dnie duzego, glebokiego naczynia do zapiekania rozsmarowac 1/4 beszamelu, przykryc platami lasagne, docinajac je odpowiednio do ksztaltu naczynia. Na wierzchu ulozyc polowe miesnego sosu i 1/3 pozostalego beszamelu. Przykryc kolejnymi platami lasagne, a potem znow miesnym sosem i beszamelem. Ulozyc ostatnia warstwe makaronu, rozsmarowac na niej dokladnie reszte beszamelu, posypac pozostalym parmezanem i ulozyc na wierzchu male kostki masla. Oproszyc wierzch swiezo zmielonym czarnym pieprzem.
Piec na dolnej polce piekarnika przez 30 minut, nastepnie zwiekszyc temperature do 200 stopni i przelozyc lasagne na srodkowa polke na kolejne 15 minut. Po wyjeciu z piekarnika odstawic na 10 minut (dzieki temu nie rozpadnie sie kompletnie przy nakladaniu na talerze) i podawac.
Tak, wymaga czasu - ale sa takie dni, kiedy nie trzeba sie spieszyc i wlasnie wtedy warto ja przygotowac. Miesno-warzywny sos ma bogaty, gleboki smak dzieki dlugiemu gotowaniu na niewielkim ogniu. Mozna skorzystac z gotowego beszamelu, jednak przygotowanie domowego wcale nie jest takie trudne, a dzieki niemu danie nabierze szczegolnego, odswietnego charakteru. Moj dosc wybredny Mezczyzna stwierdzil, ze dawno nie jadl czegos rownie pysznego.
Tym, ktorzy pilnuja diety, odradzam, bo to prawdziwa bomba kaloryczna; pozostalym zdecydowanie polecam!
Lasagne nr 1
Skladniki:
(dla 6-8 osob)
- swieze platy lasagne
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 1 cebula, obrana i drobno posiekana
- 1 lodyga selera naciowego, drobno posiekana
- 1 duza marchew, pokrojona w 1-cm kostke
- 1 cukinia, pokrojona w 1-cm kostke
- 500 g mielonej wolowiny
- 125 ml wytrawnego czerwonego wina
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1 lyzka przecieru pomidorowego
- 100 g parmezanu, drobno startego
- garsc lisci bazylii
- 50 g zimnego solonego masla, pokrojonego w 1-cm kostke
- sol i pieprz, do smaku
Na beszamel:
- 100 g solonego masla
- 100 g maki
- 1 l pelnotlustego zimnego mleka
- 1/4 lyzeczki startej galki muszkatolowej
Oliwe rozgrzac w duzym garnku, dodac seler, marchewke i cebule i smazyc przez 5 minut na srednim ogniu, mieszajac, by sie nie przypalily. Dodac wolowine i gotowac kolejne 5 minut, mieszajac, az mieso zmieni kolor. Doprawic sola i pieprzem, gotowac kolejne 5 minut.
Wlac wino, wymieszac i gotowac, az odparuje. Dodac pomidory, przecier, cukinie i bazylie, zmniejszyc ogien i gotowac przez godzine bez przykrycia, mieszajac od czasu do czasu. W polowie gotowania doprawic do smaku.
Przygotowac beszamel: rozpuscic maslo w garnku na srednim ogniu, dodac make i smazyc, mieszajac trzepaczka, przez 1 minute. Stopniowo dodawac mleko, nie przerywajac mieszania, zmniejszyc ogien i gotowac przez 10 minut, wciaz mieszajac (tak, duzo tego mieszania i reka troche boli, ale warto!), az sos zgestnieje. Dodac polowe parmezanu i galke muszkatolowa, doprawic sola i pieprzem i odstawic do przestygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Na dnie duzego, glebokiego naczynia do zapiekania rozsmarowac 1/4 beszamelu, przykryc platami lasagne, docinajac je odpowiednio do ksztaltu naczynia. Na wierzchu ulozyc polowe miesnego sosu i 1/3 pozostalego beszamelu. Przykryc kolejnymi platami lasagne, a potem znow miesnym sosem i beszamelem. Ulozyc ostatnia warstwe makaronu, rozsmarowac na niej dokladnie reszte beszamelu, posypac pozostalym parmezanem i ulozyc na wierzchu male kostki masla. Oproszyc wierzch swiezo zmielonym czarnym pieprzem.
Piec na dolnej polce piekarnika przez 30 minut, nastepnie zwiekszyc temperature do 200 stopni i przelozyc lasagne na srodkowa polke na kolejne 15 minut. Po wyjeciu z piekarnika odstawic na 10 minut (dzieki temu nie rozpadnie sie kompletnie przy nakladaniu na talerze) i podawac.
Saturday, 19 May 2012
Ostro! Chilli con carne wedlug Gordona.
Chilli con carne, popularne danie kuchni meksykanskiej (lub tez, jak kto woli, tex-mex, bo podobno w Meksyku go nie uswiadczysz, za to w Teksasie i owszem), robilam juz wiele razy, za kazdym razem korzystajac z tego samego, sprawdzonego przepisu. Kiedy pojawila sie sugestia, by razem z Malwinna, Michalem, Pela, Wiera, Pluskotka, Mopsikiem, Mirabelka i Magda upichcic i opublikowac to danie w ramach akcji Hola Mexico 2, pomyslalam, ze moze warto by bylo przetestowac inna recepture.
I tak oto trafilam na przepis Gordona, ktory spodobal mi sie glownie ze wzgledu na zastapienie mielonego miesa siekana wolowina. Z doswiadczenia wiem, ze niektore warianty chilli con carne do zludzenia przypominaja nieco bardziej pikantna wersje ragu alla bolognese, a tego efektu zdecydowanie chcialam uniknac. I udalo sie. Danie jest bogate, sycace i rozgrzewajace, a dzieki dodatkowi octu winnego i czekolady sos ma bardzo ciekawy smak, zblizony troche do mojego ukochanego mole poblano. Wprowadzilam troche zmian: zwiekszylam ilosc miesa, bo jak na moj gust troche za malo go bylo w oryginalnym przepisie. Cala lyzka pieprzu cayenne chyba by nas zabila, wiec ograniczylam sie do lyzeczki, a ze sos i tak okazal sie piekielnie ostry, zlagodzilam go troche, dorzucajac wiecej pomidorow. Zwiekszylam tez troche ilosc fasoli i dorzucilam ja na patelnie troche wczesniej, by zdazyla zmieknac. Rezultat? Pyszne (choc nadal bardzo ostre) danie, do ktorego na pewno bede wracac.
Podaje przepis z moimi zmianami.
Chilli con carne z siekana wolowina
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 1/2 lyzki maki
- 1/2 lyzeczki wedzonej papryki
- 1 lyzeczka pieprzu cayenne, podprazonego na suchej patelni
- 1/2 lyzeczki nasion kuminu
- 200 g chudego steku wolowego, posiekanego w kostke
- olej roslinny
- 1 srednia czerwona cebula, posiekana
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 1 czerwona chilli, posiekana
- 1/2 zielonej chilli, posiekanej
- 20 ml czerwonego octu winnego
- 150 ml czerwonego wytrawnego wina, najlepiej pinot noir
- 1/2 lyzki przecieru pomidorowego
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 200 ml bulionu wolowego
- 10 g ciemnej czekolady, minimum 70% kakao
- 150 g mieszanej fasoli (czerwona, czarna, czarne oczko), oplukanej i odsaczonej
Creme fraiche z kolendra
- 1 maly pojemnik creme fraiche
- duza garsc lisci kolendry, posiekanych
- sol i pieprz, do smaku
Do zamykanego woreczka wsypac make, papryke, pieprz cayenne i kumin. Dodac mieso, zamknac woreczek i potrzasac energicznie, az wolowina pokryje sie mieszanka. Na patelni rozgrzac odrobine oleju i podsmazyc mieso, az sie zrumieni. Przelozyc na talerz.
Dodac troche oleju i podsmazyc cebule, chilli i czosnek, az cebula sie zrumieni. Dodac ocet, smazyc przez chwile, az odparuje, nastepnie wlac wino i zrobic to samo, co z octem. Dodac przecier pomidorowy, smazyc przez 2 minuty, nastepnie dorzucic pomidory i smazyc przez 5 minut, az sos zgestnieje i zredukuje sie o polowe. Wlac bulion i dodac wolowine, gotowac na malym ogniu przez 1,5 godziny, az mieso zrobi sie miekkie. Na 10-15 minut przed koncem gotowania dorzucic fasole. Zdjac z ognia, dodac czekolade, wymieszac, az sie rozpusci.
Creme fraiche wymieszac z kolendra, doprawic do smaku sola i pieprzem.
Podawac chilli z gotowanym ryzem i solidna lyzka creme fraiche.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 2.
I tak oto trafilam na przepis Gordona, ktory spodobal mi sie glownie ze wzgledu na zastapienie mielonego miesa siekana wolowina. Z doswiadczenia wiem, ze niektore warianty chilli con carne do zludzenia przypominaja nieco bardziej pikantna wersje ragu alla bolognese, a tego efektu zdecydowanie chcialam uniknac. I udalo sie. Danie jest bogate, sycace i rozgrzewajace, a dzieki dodatkowi octu winnego i czekolady sos ma bardzo ciekawy smak, zblizony troche do mojego ukochanego mole poblano. Wprowadzilam troche zmian: zwiekszylam ilosc miesa, bo jak na moj gust troche za malo go bylo w oryginalnym przepisie. Cala lyzka pieprzu cayenne chyba by nas zabila, wiec ograniczylam sie do lyzeczki, a ze sos i tak okazal sie piekielnie ostry, zlagodzilam go troche, dorzucajac wiecej pomidorow. Zwiekszylam tez troche ilosc fasoli i dorzucilam ja na patelnie troche wczesniej, by zdazyla zmieknac. Rezultat? Pyszne (choc nadal bardzo ostre) danie, do ktorego na pewno bede wracac.
Podaje przepis z moimi zmianami.
Chilli con carne z siekana wolowina
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 1/2 lyzki maki
- 1/2 lyzeczki wedzonej papryki
- 1 lyzeczka pieprzu cayenne, podprazonego na suchej patelni
- 1/2 lyzeczki nasion kuminu
- 200 g chudego steku wolowego, posiekanego w kostke
- olej roslinny
- 1 srednia czerwona cebula, posiekana
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 1 czerwona chilli, posiekana
- 1/2 zielonej chilli, posiekanej
- 20 ml czerwonego octu winnego
- 150 ml czerwonego wytrawnego wina, najlepiej pinot noir
- 1/2 lyzki przecieru pomidorowego
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 200 ml bulionu wolowego
- 10 g ciemnej czekolady, minimum 70% kakao
- 150 g mieszanej fasoli (czerwona, czarna, czarne oczko), oplukanej i odsaczonej
Creme fraiche z kolendra
- 1 maly pojemnik creme fraiche
- duza garsc lisci kolendry, posiekanych
- sol i pieprz, do smaku
Do zamykanego woreczka wsypac make, papryke, pieprz cayenne i kumin. Dodac mieso, zamknac woreczek i potrzasac energicznie, az wolowina pokryje sie mieszanka. Na patelni rozgrzac odrobine oleju i podsmazyc mieso, az sie zrumieni. Przelozyc na talerz.
Dodac troche oleju i podsmazyc cebule, chilli i czosnek, az cebula sie zrumieni. Dodac ocet, smazyc przez chwile, az odparuje, nastepnie wlac wino i zrobic to samo, co z octem. Dodac przecier pomidorowy, smazyc przez 2 minuty, nastepnie dorzucic pomidory i smazyc przez 5 minut, az sos zgestnieje i zredukuje sie o polowe. Wlac bulion i dodac wolowine, gotowac na malym ogniu przez 1,5 godziny, az mieso zrobi sie miekkie. Na 10-15 minut przed koncem gotowania dorzucic fasole. Zdjac z ognia, dodac czekolade, wymieszac, az sie rozpusci.
Creme fraiche wymieszac z kolendra, doprawic do smaku sola i pieprzem.
Podawac chilli z gotowanym ryzem i solidna lyzka creme fraiche.
Przepis dodaje do akcji Hola Mexico 2.
Tuesday, 7 February 2012
Powrot do Meksyku. Wolowy gulasz.
Kuchnia meksykanska zawsze kojarzyla mi sie z piekielnie ostrymi daniami, ktore koniecznie trzeba popijac wiadrami wody, wzglednie studzic troche ich ogien kwasna smietanka. Dlatego bylam mocno zaskoczona smakiem tego wolowego gulaszu.
Bo on jest niemal lagodny. Bardzo, bardzo rozgrzewajacy, z wyczuwalnym aromatem wedzonych papryczek chipotle, idealny na zime. Po kilku malo udanych doswiadczeniach z twarda wolowina dochodze do wniosku, ze to mieso najlepiej smakuje w potrawach wymagajacych dlugiego, niespiesznego gotowania. Robi sie wtedy cudownie kruche i miekkie. Ma to te zalete, ze mozna wybrac tansze mieso. Najlepsze bedzie takie z widocznymi przerostami tluszczu, ktore, wytapiajac sie podczas gotowania, nadaja daniu wspanialego smaku.
Moj gulasz byl dosc gesty - podejrzewam, ze to zasluga nieco zbyt mocnego ognia na poczatku gotowania - ale w niczym to nie zaszkodzilo. Mala uwaga: jesli zauwazycie, ze mieso zaczyna sie przypalac, mozecie dolac do garnka odrobine wody, by temu zapobiec. Przepis autorstwa Toma Parkera Bowlesa wyszperalam w ksiazce "Market Kitchen".
Meksykanski wolowy gulasz
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1-3 suszone papryczki chipotle, w zaleznosci od tego, jak ostre ma byc danie
- 4 lyzki oleju roslinnego
- 1 kg wolowiny, najlepiej nie za chudej, pokrojonej w duza kostke
- 1 duza cebula, drobno posiekana
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 350 ml passaty
- 1 lyzka czerwonego octu winnego
- 1 lyzeczka swiezych lisci oregano, posiekanych (dalam 1/2 lyzeczki suszonego oregano)
- 1 lisc laurowy
Suszone papryczki wlozyc do miski, zalac goraca woda i odstawic na 30 minut, az zmiekna, przewracajac na druga strone w polowie. Odsaczyc, oczyscic z nasion i drobno posiekac.
Polowe oleju rozgrzac w duzym garnku na duzym ogniu, dodac polowe miesa i smazyc przez 8-10 minut, az sie zrumieni, a nastepnie przelozyc do miski. Powtorzyc ten krok z reszta miesa. Dodac cebule i czosnek, smazyc przez 2 minuty, mieszajac.
Wrzucic mieso z powrotem do garnka, dodac passate, oregano, ocet, posiekane papryczki i lisc laurowy. Doprawic do smaku. Zmniejszyc ogien, przykryc i gotowac przez 1,5 godziny, mieszajac od czasu do czasu. Podawac z gotowanym ryzem.
Bo on jest niemal lagodny. Bardzo, bardzo rozgrzewajacy, z wyczuwalnym aromatem wedzonych papryczek chipotle, idealny na zime. Po kilku malo udanych doswiadczeniach z twarda wolowina dochodze do wniosku, ze to mieso najlepiej smakuje w potrawach wymagajacych dlugiego, niespiesznego gotowania. Robi sie wtedy cudownie kruche i miekkie. Ma to te zalete, ze mozna wybrac tansze mieso. Najlepsze bedzie takie z widocznymi przerostami tluszczu, ktore, wytapiajac sie podczas gotowania, nadaja daniu wspanialego smaku.
Moj gulasz byl dosc gesty - podejrzewam, ze to zasluga nieco zbyt mocnego ognia na poczatku gotowania - ale w niczym to nie zaszkodzilo. Mala uwaga: jesli zauwazycie, ze mieso zaczyna sie przypalac, mozecie dolac do garnka odrobine wody, by temu zapobiec. Przepis autorstwa Toma Parkera Bowlesa wyszperalam w ksiazce "Market Kitchen".
Meksykanski wolowy gulasz
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1-3 suszone papryczki chipotle, w zaleznosci od tego, jak ostre ma byc danie
- 4 lyzki oleju roslinnego
- 1 kg wolowiny, najlepiej nie za chudej, pokrojonej w duza kostke
- 1 duza cebula, drobno posiekana
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 350 ml passaty
- 1 lyzka czerwonego octu winnego
- 1 lyzeczka swiezych lisci oregano, posiekanych (dalam 1/2 lyzeczki suszonego oregano)
- 1 lisc laurowy
Suszone papryczki wlozyc do miski, zalac goraca woda i odstawic na 30 minut, az zmiekna, przewracajac na druga strone w polowie. Odsaczyc, oczyscic z nasion i drobno posiekac.
Polowe oleju rozgrzac w duzym garnku na duzym ogniu, dodac polowe miesa i smazyc przez 8-10 minut, az sie zrumieni, a nastepnie przelozyc do miski. Powtorzyc ten krok z reszta miesa. Dodac cebule i czosnek, smazyc przez 2 minuty, mieszajac.
Wrzucic mieso z powrotem do garnka, dodac passate, oregano, ocet, posiekane papryczki i lisc laurowy. Doprawic do smaku. Zmniejszyc ogien, przykryc i gotowac przez 1,5 godziny, mieszajac od czasu do czasu. Podawac z gotowanym ryzem.
Friday, 9 December 2011
I znow Grecja. Gigantes plaki.
Moj tydzien gotowania z Jamiem Oliverem dobiega konca. Musze przyznac, zeto byl dobry pomysl: po pierwsze - moje ksiazki, z ktorych dotad korzystalam niezmiernie rzadko, poszly w ruch, a po drugie - wreszcie mialam motywacje do przetestowania kilku przepisow, ktore kusily i necily mnie juz od dluzszego czasu. Przy okazji utwierdzilam sie w przekonaniu, ze przepisy Jamiego sa nie tylko nieskomplikowane, ale i smaczne. Podoba mi sie fakt, ze sympatyczny pan Oliver wiele rzeczy robi "na oko" i nie wymaga dokladnego odmierzania wszystkich skladnikow.
Dzis uciekamy od deszczu i zawieruchy i wracamy do Grecji, by sprobowac tamtejszej wersji pieczonej fasolki. Na Wyspach baked beans w pomidorowym sosie sa stalym skladnikiem tradycyjnego angielskiego sniadania. Wystarczy oproznic puszke, podgrzac - i juz. Greckie gigantes plaki wymagaja troche wiecej pracy i czasu, ale i smak jest znacznie ciekawszy. Bo przeciez sztuczny, slodkawy i mdly sos pomidorowy nie moze sie rownac ze swiezymi pomidorami ze srodziemnomorska nuta. Jesli nie macie duzo czasu, mozecie uzyc ugotowanej fasoli z puszki - roznica w smaku bedzie minimalna, a oszczedzicie sobie pracy.
Danie mozna podawac na goraco i na zimno, jako dodatek do mies i ryb albo jako samodzielna potrawe. Swietnie smakuje z pokruszonym serem feta.
Gigantes plaki
Skladniki:
(dla 4-6 osob, robilam z polowy)
- 500 g suszonej fasoli polksiezycowatej
- oliwa z oliwek
- 1 cebula, obrana i drobno posiekana
- 3 plastry bekonu z przerostem, posiekane
- 4 zabki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plastry
- 2 marchewki, obrane i pokrojone w cienkie plastry
- 4 duze pomidory, grubo posiekane
- 1 lyzka koncentratu pomidorowego
- 2 swieze liscie laurowe
- maly peczek natki pietruszki, posiekanej
- 400 g pomidorow w puszce
- czerwony ocet winny
- sol, pieprz
Na dzien przed gotowaniem namoczyc fasole i odstawic na noc. Odcedzic, zalac swieza woda, doprowadzic niemal do wrzenia, zmniejszyc ogien, gotowac 1 godzine (albo dluzej), az zmieknie. W miedzyczasie rozgrzac piekarnik do 180 stopni. W garnku, ktory mozna wlozyc do piekarnika, rozgrzac oliwe na srednim ogniu i podsmazyc na niej cebule i boczek przez 5 minut, uwazajac, by cebula sie nie przypalila. Dodac czosnek, smazyc jeszcze przez 2-3 minuty, a nastepnie dodac marchewke, swieze pomidory, koncentrat, liscie laurowe i posiekana natke pietruszki. Dodac pomidory z puszki, a nastepnie tyle wody, ile miesci sie w puszce. Dodac odrobine octu, przyprawic sola i pieprzem, wymieszac. Gotowac przez okolo 10 minut. Dodac fasole, jeszcze troche soli i pieprzu, znow wymieszac, a potem wlozyc do piekarnika na okolo 1 godzine. Piec, az fasola zrobi sie bardzo miekka i wchlonie wiekszosc plynu.
Jutro mala przerwa w gotowaniu z celebrity chefs, a w niedziele spotkamy sie w kuchni z domowa boginia Nigella Lawson.
Dzis uciekamy od deszczu i zawieruchy i wracamy do Grecji, by sprobowac tamtejszej wersji pieczonej fasolki. Na Wyspach baked beans w pomidorowym sosie sa stalym skladnikiem tradycyjnego angielskiego sniadania. Wystarczy oproznic puszke, podgrzac - i juz. Greckie gigantes plaki wymagaja troche wiecej pracy i czasu, ale i smak jest znacznie ciekawszy. Bo przeciez sztuczny, slodkawy i mdly sos pomidorowy nie moze sie rownac ze swiezymi pomidorami ze srodziemnomorska nuta. Jesli nie macie duzo czasu, mozecie uzyc ugotowanej fasoli z puszki - roznica w smaku bedzie minimalna, a oszczedzicie sobie pracy.
Danie mozna podawac na goraco i na zimno, jako dodatek do mies i ryb albo jako samodzielna potrawe. Swietnie smakuje z pokruszonym serem feta.
Gigantes plaki
Skladniki:
(dla 4-6 osob, robilam z polowy)
- 500 g suszonej fasoli polksiezycowatej
- oliwa z oliwek
- 1 cebula, obrana i drobno posiekana
- 3 plastry bekonu z przerostem, posiekane
- 4 zabki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plastry
- 2 marchewki, obrane i pokrojone w cienkie plastry
- 4 duze pomidory, grubo posiekane
- 1 lyzka koncentratu pomidorowego
- 2 swieze liscie laurowe
- maly peczek natki pietruszki, posiekanej
- 400 g pomidorow w puszce
- czerwony ocet winny
- sol, pieprz
Na dzien przed gotowaniem namoczyc fasole i odstawic na noc. Odcedzic, zalac swieza woda, doprowadzic niemal do wrzenia, zmniejszyc ogien, gotowac 1 godzine (albo dluzej), az zmieknie. W miedzyczasie rozgrzac piekarnik do 180 stopni. W garnku, ktory mozna wlozyc do piekarnika, rozgrzac oliwe na srednim ogniu i podsmazyc na niej cebule i boczek przez 5 minut, uwazajac, by cebula sie nie przypalila. Dodac czosnek, smazyc jeszcze przez 2-3 minuty, a nastepnie dodac marchewke, swieze pomidory, koncentrat, liscie laurowe i posiekana natke pietruszki. Dodac pomidory z puszki, a nastepnie tyle wody, ile miesci sie w puszce. Dodac odrobine octu, przyprawic sola i pieprzem, wymieszac. Gotowac przez okolo 10 minut. Dodac fasole, jeszcze troche soli i pieprzu, znow wymieszac, a potem wlozyc do piekarnika na okolo 1 godzine. Piec, az fasola zrobi sie bardzo miekka i wchlonie wiekszosc plynu.
Jutro mala przerwa w gotowaniu z celebrity chefs, a w niedziele spotkamy sie w kuchni z domowa boginia Nigella Lawson.
Monday, 21 November 2011
Na rozgrzewke. Potrawka z wolowiny i warzyw.
Zwykle staram sie spedzac weekendy aktywnie, ale wczoraj aura nie zachecala do spacerow: mgla, ktora podniosla sie w nocy, przez caly dzien snula sie nad rzeka, zaslaniajac drugi jej brzeg, a powietrze bylo przenikliwie zimne i wilgotne.
W takie dni najlepszymi towarzyszami sa dobra ksiazka, cieply koc i rozgrzewajace, domowe jedzenie. Takie jak ta potrawka, na przyklad. Jej sekretem jest dlugie, powolne gotowanie na malym ogniu: dzieki temu warzywa staja sie tak miekkie, ze rozplywaja sie w ustach, a wolowina nabiera delikatnosci i kruchosci. To typowa domowa kuchnia: nieskomplikowana, niespieszna, niewymagajaca, a przy tym naprawde smaczna.
Zmienilam niewiele: pominelam seler naciowy, za ktorym nie przepada Mezczyzna, a koncentrat pomidorowy zastapilam trzema swiezymi pomidorami. Zamiast mozolnie wylawiac warzywa z garnka i smazyc w nim mieso, podsmazylam je na patelni i dorzucilam do warzyw. Podalam ze swiezym, domowym chlebem, choc ryz, makaron albo ziemniaki rowniez beda doskonalym wyborem. Podaje przepis z moimi zmianami i zachecam do wyprobowania w zimny, paskudny dzien.
Potrawka z wolowiny i warzyw
Skladniki:
(dla 4 osob)
- oliwa z oliwek
- 1 cebula, pokrojona w kostke
- 1 marchew, pokrojona w kostke
- 1 por, pokrojony w kostke
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 75 g pieczarek, pokrojonych w plasterki
- 3 dojrzale pomidory, pokrojone w kostke
- 500 g steku wolowego do duszenia, pokrojonego w 2,5-cm kawalki
- 2 lyzki maki
- 3 galazki tymianku
- 750 ml bulionu wolowego
- odrobina sosu Worcestershire
Rozgrzac 1 lyzke oliwy w duzym garnku, dodac marchew, pora, cebule i czosnek, smazyc na malym ogniu przez 5 minut, uwazajac, by warzywa sie nie przypalily. Dodac grzyby i pomidory, gotowac przez kolejne 5 minut.
W miedzyczasie na patelni rozgrzac 1 lyzke oliwy i podsmazyc na niej wolowine tak, by zrumienila sie z kazdej strony. Dodac make, wymieszac, a nastepnie przelozyc mieso do garnka z warzywami. Dodac tymianek, bulion i sos Worcestershire. Przyprawic do smaku sola i pieprzem, dobrze wymieszac i powoli zagotowac, az zabulgocze. Przykryc i gotowac przez 1,5 godziny na malym ogniu, mieszajac co jakis czas, by uniknac przypalenia. Podawac z ryzem, ziemniakami, chlebem albo makaronem; na drugi dzien smakuje jeszcze lepiej.

A ze danie jest bardzo wyspiarskie, dodaje je do akcji Festiwal Kuchni Brytyjskiej 2011.
I jeszcze jedno: Kasia z Kate's Pie Hole wyroznila mnie w blogowej zabawie. Bardzo mi milo, bo to oznacza, ze ktos lubi do mnie zagladac, a to wiele dla mnie znaczy. Kasiu, dziekuje ci i jednoczesnie przepraszam, ze nie bede kontynuowac zabawy. Wydaje mi sie, ze nawet bez szczegolnej zachety i tak na okraglo paplam o sobie, a ponadto mialabym problem z nominowaniem blogow...
W takie dni najlepszymi towarzyszami sa dobra ksiazka, cieply koc i rozgrzewajace, domowe jedzenie. Takie jak ta potrawka, na przyklad. Jej sekretem jest dlugie, powolne gotowanie na malym ogniu: dzieki temu warzywa staja sie tak miekkie, ze rozplywaja sie w ustach, a wolowina nabiera delikatnosci i kruchosci. To typowa domowa kuchnia: nieskomplikowana, niespieszna, niewymagajaca, a przy tym naprawde smaczna.
Zmienilam niewiele: pominelam seler naciowy, za ktorym nie przepada Mezczyzna, a koncentrat pomidorowy zastapilam trzema swiezymi pomidorami. Zamiast mozolnie wylawiac warzywa z garnka i smazyc w nim mieso, podsmazylam je na patelni i dorzucilam do warzyw. Podalam ze swiezym, domowym chlebem, choc ryz, makaron albo ziemniaki rowniez beda doskonalym wyborem. Podaje przepis z moimi zmianami i zachecam do wyprobowania w zimny, paskudny dzien.
Potrawka z wolowiny i warzyw
Skladniki:
(dla 4 osob)
- oliwa z oliwek
- 1 cebula, pokrojona w kostke
- 1 marchew, pokrojona w kostke
- 1 por, pokrojony w kostke
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 75 g pieczarek, pokrojonych w plasterki
- 3 dojrzale pomidory, pokrojone w kostke
- 500 g steku wolowego do duszenia, pokrojonego w 2,5-cm kawalki
- 2 lyzki maki
- 3 galazki tymianku
- 750 ml bulionu wolowego
- odrobina sosu Worcestershire
Rozgrzac 1 lyzke oliwy w duzym garnku, dodac marchew, pora, cebule i czosnek, smazyc na malym ogniu przez 5 minut, uwazajac, by warzywa sie nie przypalily. Dodac grzyby i pomidory, gotowac przez kolejne 5 minut.
W miedzyczasie na patelni rozgrzac 1 lyzke oliwy i podsmazyc na niej wolowine tak, by zrumienila sie z kazdej strony. Dodac make, wymieszac, a nastepnie przelozyc mieso do garnka z warzywami. Dodac tymianek, bulion i sos Worcestershire. Przyprawic do smaku sola i pieprzem, dobrze wymieszac i powoli zagotowac, az zabulgocze. Przykryc i gotowac przez 1,5 godziny na malym ogniu, mieszajac co jakis czas, by uniknac przypalenia. Podawac z ryzem, ziemniakami, chlebem albo makaronem; na drugi dzien smakuje jeszcze lepiej.
A ze danie jest bardzo wyspiarskie, dodaje je do akcji Festiwal Kuchni Brytyjskiej 2011.
I jeszcze jedno: Kasia z Kate's Pie Hole wyroznila mnie w blogowej zabawie. Bardzo mi milo, bo to oznacza, ze ktos lubi do mnie zagladac, a to wiele dla mnie znaczy. Kasiu, dziekuje ci i jednoczesnie przepraszam, ze nie bede kontynuowac zabawy. Wydaje mi sie, ze nawet bez szczegolnej zachety i tak na okraglo paplam o sobie, a ponadto mialabym problem z nominowaniem blogow...
Tuesday, 8 November 2011
Prosto i efektownie. Pieczone kacze uda i puree ze slodkich ziemniakow.
Kaczka nie pojawia sie u mnie zbyt czesto. Sama nie wiem, dlaczego, bo przepadam za nia. Najbardziej smakuja mi udka: delikatne, soczyste, pyszne mieso nie potrzebuje szczegolnej uwagi, wystarczy troche przypraw, godzinka w piekarniku - i juz.
Ten przepis zaintrygowal mnie od pierwszego wejrzenia. Zadnych wymyslnych marynat, zadnych zbednych dodatkow - a jednak jest w nim cos wykwintnego. Moze te szalotki, delikatne, slodkie, miekkie po dlugim pieczeniu w swych papierowych skorkach? Moze to dodatek bialego wina, ktore nie gra wprawdzie pierwszych skrzypiec, ale jest wyraznie wyczuwalne? Moze to puree ze slodkiego ziemniaka, pachnace maslem i galka muszkatolowa?
To nie jest obiad dla tych, ktorzy sie spiesza: kacze uda wymagaja dlugiego pieczenia. Na szczescie nie jest to rowniez danie pracochlonne. Ot, wystarczy wlozyc mieso do piekarnika, w miedzyczasie przygotowac puree - i juz. Efekt? Eleganckie danie, w ktorym wszystkie smaki doskonale sie komponuja.
Pieczone kacze uda i puree ze slodkich ziemniakow
Skladniki:
(dla 6 osob, robilam z 1/3)
- 6 kaczych ud, ponakluwanych widelcem
- 12 szalotek
- 1/4 lyzeczki zmielonego ziela angielskiego
- 2 liscie laurowe
- 300 ml bialego wina
- maly peczek natki pietruszki, posiekany
Puree:
- 2 duze slodkie ziemniaki, obrane i pokrojone w kawalki
- maslo
- galka muszkatolowa
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni (170 z termoobiegiem). Ulozyc kacze uda w jednej warstwie w naczyniu zaroodpornym, powtykac szalotki i liscie laurowe miedzy mieso. Ziele angielskie wymieszac z 1/2 lyzeczki soli i posypac udka. Piec przez godzine, nastepnie odlac wiekszosc tluszczu (mozna zachowac go do pieczenia ziemniakow), wlac wino i wstawic do piekarnika na kolejne 20 minut.
W tym czasie ugotowac slodkie ziemniaki, az beda miekkie, a nastepnie rozgniesc z duza lyzka masla i odrobina galki muszkatolowej. Dobrze przyprawic sola i pieprzem. Na kazdym talerzu ulozyc solidna lyzke puree, oprzec o nie kacze udo, polac sosem z naczynia, w ktorym pieklo sie mieso, udekorowac pieczonymi szalotkami i posiekana pietruszka.
Ten przepis zaintrygowal mnie od pierwszego wejrzenia. Zadnych wymyslnych marynat, zadnych zbednych dodatkow - a jednak jest w nim cos wykwintnego. Moze te szalotki, delikatne, slodkie, miekkie po dlugim pieczeniu w swych papierowych skorkach? Moze to dodatek bialego wina, ktore nie gra wprawdzie pierwszych skrzypiec, ale jest wyraznie wyczuwalne? Moze to puree ze slodkiego ziemniaka, pachnace maslem i galka muszkatolowa?
To nie jest obiad dla tych, ktorzy sie spiesza: kacze uda wymagaja dlugiego pieczenia. Na szczescie nie jest to rowniez danie pracochlonne. Ot, wystarczy wlozyc mieso do piekarnika, w miedzyczasie przygotowac puree - i juz. Efekt? Eleganckie danie, w ktorym wszystkie smaki doskonale sie komponuja.
Pieczone kacze uda i puree ze slodkich ziemniakow
Skladniki:
(dla 6 osob, robilam z 1/3)
- 6 kaczych ud, ponakluwanych widelcem
- 12 szalotek
- 1/4 lyzeczki zmielonego ziela angielskiego
- 2 liscie laurowe
- 300 ml bialego wina
- maly peczek natki pietruszki, posiekany
Puree:
- 2 duze slodkie ziemniaki, obrane i pokrojone w kawalki
- maslo
- galka muszkatolowa
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni (170 z termoobiegiem). Ulozyc kacze uda w jednej warstwie w naczyniu zaroodpornym, powtykac szalotki i liscie laurowe miedzy mieso. Ziele angielskie wymieszac z 1/2 lyzeczki soli i posypac udka. Piec przez godzine, nastepnie odlac wiekszosc tluszczu (mozna zachowac go do pieczenia ziemniakow), wlac wino i wstawic do piekarnika na kolejne 20 minut.
W tym czasie ugotowac slodkie ziemniaki, az beda miekkie, a nastepnie rozgniesc z duza lyzka masla i odrobina galki muszkatolowej. Dobrze przyprawic sola i pieprzem. Na kazdym talerzu ulozyc solidna lyzke puree, oprzec o nie kacze udo, polac sosem z naczynia, w ktorym pieklo sie mieso, udekorowac pieczonymi szalotkami i posiekana pietruszka.
Subscribe to:
Posts (Atom)
