Macie tak czasem, ze kupujecie cos i dopiero potem zastanawiacie sie, co z tego przygotujecie? Ja zwykle planuje menu z wyprzedzeniem i robie zakupy z mysla o tym, co planuje ugotowac, ale czasem dam sie poniesc.
Ostatnio skusily mnie mini fileciki z kaczych piersi. Bardzo lubie kaczke, ale nie mialam jeszcze do czynienia z jej miesem w takiej postaci, wiec nie bardzo wiedzialam, jak sie do niego zabrac. Pomysl na nie znalazlam na niezawodnej stronie BBC Good Food, a ze przepadam za orientalnymi daniami, spodobal mi sie od razu. Przygotowanie jest blyskawiczne, a efekt naprawde smaczny. Wprawdzie niektore skladniki moga wydawac sie egzotyczne, ale jesli lubicie azjatyckie smaki, istnieje spora szansa, ze macie je w domu. Kacze mieso nadaje daniu specyficznego charakteru; z kurczakiem pewnie tez byloby smacznie, ale z pewnoscia troche mniej interesujaco.
Podalam moj stir-fry z ryzem smazonym z jajkiem, ale rownie dobrym akompaniamentem beda nudle.
Stir-fry z kaczki z imbirem i pak choi
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- olej arachidowy
- 2 piersi kaczki, bez skory, pokrojone w cienkie paski
- 1 lyzka drobno posiekanego imbiru
- 1 czerwona chilli, pokrojona w plasterki
- 6 dymek, pokrojonych w plasterki
- 500 g pak choi, pokrojonego w plasterki
- 1 lyzeczka sosu sojowego (dalam jasny)
- 1 lyzka miodu
- 2 lyzki sosu ostrygowego
- 1 lyzeczka skrobi kukurydzianej
Rozgrzac woka albo duza patelnie i wlac 2 lyzeczki oleju arachidowego. Dodac kaczke i smazyc, mieszajac, przez 2 minuty, nastepnie przelozyc na talerz. Dodac jeszcze 1 lyzeczke oleju, wsypac na patelnie imbir, chilli, wiekszosc dymek i pak choi. Smazyc, az pak choi zmieknie.
Wlac sos sojowy, miod i sos ostrygowy, dodac podsmazona kaczke i smazyc przez minute. Skrobie dobrze wymieszac z 2 lyzeczkami zimnej wody i dodac do woka. Smazyc, az sos zgestnieje i zrobi sie blyszczacy. Przed podaniem udekorowac pozostala dymka.
Sunday, 23 December 2012
Thursday, 20 December 2012
Basler Herzen
Po ciasteczkowym szalenstwie ubieglego poniedzialku nie planowalam juz piec zadnych innych slodkich malenstw do chrupania. To, co upieklam, schowalam w puszkach (najwyrazniej niewystarczajaco szczelnych, bo wiekszosc ciastek ulotnila sie jak kamfora ;)), schrupawszy uprzednio kilka pomaranczowych ciastek z polenta, ktore bardzo mi smakowaly. Nie sadzilam, ze cos bedzie w stanie im dorownac.
A potem zobaczylam u Majki Basler Herzen, czyli "serca z Bazylei". I nie moglam im sie oprzec. Perspektywa schrupania czegos mocno czekoladowego, w dodatku na bazie mielonych migdalow, byla zbyt kuszaca. Do wspolnego pieczenia naklonilam Gin, ktorej slodkie upodobania wydaja sie byc wyjatkowo zblizone do moich.
Ciesze sie, ze nie udalo mi sie oprzec pokusie! Te ciastka sa naprawde fantastyczne. Smakiem przypominaja nieco brownies, sa chrupiace z wierzchu i lekko ciagnace w srodku. Delikatny zapach rumu i korzennych przypraw dodaje im swiatecznego charakteru. Ich sekretem jest pozostawienie wycietych ciastek do przeschniecia na 12 godzin. To wlasnie dzieki temu sa takie kruche.
Ciasto jest dosc klejace i latwo sie kruszy, dlatego nalezy walkowac je dosc grubo miedzy kawalkami folii spozywczej. Z podanych proporcji wyszlo mi jakies 25 ciastek, bo moj wycinak jest dosc duzy; jesli macie mniejszy, ciastek bedzie wiecej.
Basler Herzen
Skladniki:
- 100 g gorzkiej czekolady
- 250 g mielonych migdalow
- 250 g cukru pudru
- 1 lyzeczka kakao
- 1/4 lyzeczki cynamonu
- szczypta mielonych gozdzikow
- 2 bialka
- szczypta soli
- 1 lyzka kirszu lub rumu (u mnie rum)
- cukier do posypania papieru oraz dekoracji
Czekolade posiekac i stopic w kapieli wodnej. Migdaly podprazyc na suchej patelni, odstawic do przestygniecia. Do miski wsypac cukier puder, dodac kakao, cynamon, gozdziki i zmielone migdaly, wymieszac.
Bialka ubic na sztywna piane ze szczypta soli. Dodawac ja stopniowo do suchych skladnikow, wymieszac. Dodac czekolade i kirsz lub rum, zagniesc gladkie ciasto (ja zagniatalam mikserem), uformowac kule, owinac folia spozywcza i wlozyc do lodowki na 1 godzine.
Wylozyc papierem do pieczenia dwie duze blachy, posypac papier cukrem. Schlodzone ciasto rozwalkowac miedzy dwoma kawalkami folii spozywczej na grubosc okolo 1 cm. Za pomoca wycinaka w ksztalcie serca wyciac ciasteczka, ulozyc na blachach i zostawic na 12 godzin w temperaturze pokojowej do przeschniecia.
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni, piec ciasteczka przez 6-8 minut - powinny byc lekko wilgorne w srodku. Sciagnac wraz z papierem z blach i przelozyc na kratke do wystygniecia.
Brzegi wystudzonych ciasteczek posmarowac woda za pomoca pedzelka i zanurzac w miseczce z cukrem, tak, by przykleil sie do ciasteczek.
Wednesday, 19 December 2012
Pieczone pierogi ze szpinakiem i feta
Przyznam sie wam do czegos: nie lubie tradycyjnych pierogow z kapusta i grzybami. Tak po prawdzie, nie lubie kapusty w ogole, czy to na surowo, czy podsmazanej, czy tez kiszonej. Podczas gdy wiekszosc znajomych z niecierpliwoscia wyczekuje swiatecznych pierogow, ja szukam alternatywy.
Dwa lata temu postawilam na pierogi z lososiem, a tym razem postanowilam przygotowac pieczona wersje z feta i szpinakiem, na ktore przepis znalazlam tutaj. W przeciwienstwie do wiekszosci tradycyjnych ciast na pierogi, to jest miekkie, dobrze sie walkuje. Jest przy tym dosc tluste, ale niech was to nie zrazi - w koncu farsz jest calkiem zdrowy, wiec ciasto moze byc nieco bardziej "niegrzeczne", prawda?
No wlasnie, farsz. Szpinak, czosnek i feta to juz wlasciwie klasyczne polaczenie. Uzylam mrozonego szpinaku w lisciach, ale ten posiekany bedzie rownie dobry, jesli nie lepszy - na pewno ulatwi to nadziewanie pierogow farszem.
Z podanych proporcji wyszlo mi 28 pierogow.
Wraz ze mna lepili dzis Siaska, Mirabelka, Ilona, Chantel, Paszczak i Emma.
Pieczone pierogi ze szpinakiem i feta
Skladniki na ciasto:
- 150 g masla w temperaturze pokojowej
- 400 g ziemniakow, ugotowanych i roztluczonych
- 300 g maki
- 1 lyzeczka soli
- 1,5 lyzeczki proszku do pieczenia
- rozklocone jajko do posmarowania
Na farsz:
- 500 g mrozonego szpinaku
- 300 g sera feta
- 4 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- sol i pieprz
Ziemniaki, make, maslo, sol i proszek do pieczenia wlozyc do miski i zagniesc ciasto. Zawinac w folie i wlozyc do lodowki na czas przygotowania farszu.
Rozmrozic szpinak na patelni na malym ogniu, odlac ewentualna wode, dodac pokruszona fete, czosnek, doprawic do smaku sola i pieprzem, wymieszac i zostawic do ostygniecia.
Ciasto rozwalkowac (niezbyt cienko) i wycinac z niego kolka. Na kazde kolko nakladac farsz, zlozyc i zlepic brzegi. Posmarowac rozbeltanym jajkiem (mozna dodac do niego drobno posiekane ziola; ja tego nie zrobilam) i piec w temperaturze 200 stopni przez 25-30 minut, az beda zlociste i rumiane. Swietnie smakuja na cieplo i na zimno.
Dwa lata temu postawilam na pierogi z lososiem, a tym razem postanowilam przygotowac pieczona wersje z feta i szpinakiem, na ktore przepis znalazlam tutaj. W przeciwienstwie do wiekszosci tradycyjnych ciast na pierogi, to jest miekkie, dobrze sie walkuje. Jest przy tym dosc tluste, ale niech was to nie zrazi - w koncu farsz jest calkiem zdrowy, wiec ciasto moze byc nieco bardziej "niegrzeczne", prawda?
No wlasnie, farsz. Szpinak, czosnek i feta to juz wlasciwie klasyczne polaczenie. Uzylam mrozonego szpinaku w lisciach, ale ten posiekany bedzie rownie dobry, jesli nie lepszy - na pewno ulatwi to nadziewanie pierogow farszem.
Z podanych proporcji wyszlo mi 28 pierogow.
Wraz ze mna lepili dzis Siaska, Mirabelka, Ilona, Chantel, Paszczak i Emma.
Pieczone pierogi ze szpinakiem i feta
Skladniki na ciasto:
- 150 g masla w temperaturze pokojowej
- 400 g ziemniakow, ugotowanych i roztluczonych
- 300 g maki
- 1 lyzeczka soli
- 1,5 lyzeczki proszku do pieczenia
- rozklocone jajko do posmarowania
Na farsz:
- 500 g mrozonego szpinaku
- 300 g sera feta
- 4 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- sol i pieprz
Ziemniaki, make, maslo, sol i proszek do pieczenia wlozyc do miski i zagniesc ciasto. Zawinac w folie i wlozyc do lodowki na czas przygotowania farszu.
Rozmrozic szpinak na patelni na malym ogniu, odlac ewentualna wode, dodac pokruszona fete, czosnek, doprawic do smaku sola i pieprzem, wymieszac i zostawic do ostygniecia.
Ciasto rozwalkowac (niezbyt cienko) i wycinac z niego kolka. Na kazde kolko nakladac farsz, zlozyc i zlepic brzegi. Posmarowac rozbeltanym jajkiem (mozna dodac do niego drobno posiekane ziola; ja tego nie zrobilam) i piec w temperaturze 200 stopni przez 25-30 minut, az beda zlociste i rumiane. Swietnie smakuja na cieplo i na zimno.
Labels:
czosnek,
feta,
pierogi i pierozki,
szpinak,
ziemniaki
Tuesday, 18 December 2012
Quesadillas ze slodkimi ziemniakami, feta i chorizo
Kiedy zobaczylam ten przepis, najpierw bylam zaskoczona, potem zaintrygowana, a potem stwierdzilam kategorycznie, ze musze koniecznie go wyprobowac. O ile wszystkie skladniki nadzienia oddzielnie bardzo lubie, o tyle nie moglam wyobrazic sobie smaku, jaki bedzie mialo ich polaczenie.
Okazal sie naprawde wysmienity! Delikatna slodycz ziemniaka, slona nuta, ktora nadaje feta, a do tego pikantne chorizo to niecodzienna, ale pyszna kombinacja. W chrupiacej tortilli podsmazonej na patelni smakuje wybornie, ale tak sobie mysle, ze mozna je wykorzystac na wiele innych sposobow, chocby do nadziania pierogow. Slodkie ziemniaki upieklam w mikrofalowce, by zredukowac czas przygotowania, ale jesli wolicie, mozecie uzyc piekarnika. A ze moja patelnia grillowa odmowila posluszenstwa jakis czas temu, smazylam na zwyklej, przez co quesadillas nie maja takich efektownych paseczkow, ale przeciez liczy sie, jak smakuja.
Quesadillas ze slodkimi ziemniakami, feta i chorizo
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 4 slodkie ziemniaki
- maly peczek kolendry, posiekany
- 200 g sera feta, pokruszonego
- 8 pszennych tortilli
- 24 plastry chorizo
Slodkie ziemniaki nakluc widelcem i piec w piekarniku w temperaturze 200 stopni (180 z termoobiegiem) przez 50 minut albo w mikrofalowce (u mnie 7 minut), az beda bardzo miekkie. Przestudzic, a nastepnie pozbyc sie skorek, przelozyc miazsz do miski i rozgniesc z kolendra. Dodac fete, wymieszac, doprawic do smaku.
Rozgrzac patelnie grillowa (zwykla tez daje rade), posmarowac farszem polowe kazdej tortilli, ulozyc na wierzchu plastry chorizo i zlozyc na pol. Smazyc przez 2-3 minuty z kazdej strony, az beda chrupiace. Przekroic na pol i podawac.
Okazal sie naprawde wysmienity! Delikatna slodycz ziemniaka, slona nuta, ktora nadaje feta, a do tego pikantne chorizo to niecodzienna, ale pyszna kombinacja. W chrupiacej tortilli podsmazonej na patelni smakuje wybornie, ale tak sobie mysle, ze mozna je wykorzystac na wiele innych sposobow, chocby do nadziania pierogow. Slodkie ziemniaki upieklam w mikrofalowce, by zredukowac czas przygotowania, ale jesli wolicie, mozecie uzyc piekarnika. A ze moja patelnia grillowa odmowila posluszenstwa jakis czas temu, smazylam na zwyklej, przez co quesadillas nie maja takich efektownych paseczkow, ale przeciez liczy sie, jak smakuja.
Quesadillas ze slodkimi ziemniakami, feta i chorizo
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 4 slodkie ziemniaki
- maly peczek kolendry, posiekany
- 200 g sera feta, pokruszonego
- 8 pszennych tortilli
- 24 plastry chorizo
Slodkie ziemniaki nakluc widelcem i piec w piekarniku w temperaturze 200 stopni (180 z termoobiegiem) przez 50 minut albo w mikrofalowce (u mnie 7 minut), az beda bardzo miekkie. Przestudzic, a nastepnie pozbyc sie skorek, przelozyc miazsz do miski i rozgniesc z kolendra. Dodac fete, wymieszac, doprawic do smaku.
Rozgrzac patelnie grillowa (zwykla tez daje rade), posmarowac farszem polowe kazdej tortilli, ulozyc na wierzchu plastry chorizo i zlozyc na pol. Smazyc przez 2-3 minuty z kazdej strony, az beda chrupiace. Przekroic na pol i podawac.
Monday, 17 December 2012
Zielone chilli Jamiego
Slowo "chilli" jako nazwa dania kojarzy sie glownie z chilli con carne, pyszna, ale dosc ciezka potrawe wywodzaca sie z kuchni tex-mex. Nie wszyscy jednak wiedza, ze istnieja rowniez inne warianty chilli. Ten, wyszperany w "Jamie's America", jest jednym z najlepszych, jakie dane mi bylo testowac.
Lzejsze i bardziej rzeskie w smaku niz jego popularny kuzyn, ale jednoczesnie sycace i rozgrzewajace, sprawdzi sie doskonale w chlodny zimowy wieczor, choc rownie dobrze mozecie je zaserwowac latem. Danie jest pikantne, choc nie na tyle, by wypalac dziure w podniebieniu, a do tego proste w przygotowaniu. Jesli na drugi dzien zostanie wam troche miesnego nadzienia, wypchajcie nim tortille, dodajcie kilka lisci chrupiacej salaty i odrobine naturalnego jogurtu lub kwasnej smietany, zawincie i zabierzcie do pracy na lunch.
Zielone chilli Jamiego
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- oliwa z oliwek
- 800 g mielonej wieprzowiny dobrej jakosci
- 1 lyzeczka suszonej szalwi
- 2 cebule, obrane i posiekane
- 3 zabki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plasterki
- 2 zielone papryki, oczyszczone z nasion i posiekane
- 6 malych zielonych chilli, posiekanych
- 4 duze, dojrzale pomidory, pokrojone w drobna kostke
- liscie z 1 salaty rzymskiej
- maly peczek swiezej miety
- 4 dymki
- placki tortilli
- opcjonalnie: 1 limonka oraz kwasna smietana albo naturalny jogurt
Na duzej patelni rozgrzac na duzym ogniu odrobine oliwy. Dodac mieso, szalwie, doprawic sola i pieprzem. Smazyc mieso przez kilka minut, mieszajac od czasu do czasu. Dodac cebule, czosnek, papryke i chilli, wymieszac wszystko razem i smazyc przez 15 minut na duzym ogniu, az woda z miesa odparuje, a wszystko zacznie sie robic zlociste. Dodac pomidory i, ewentualnie, pol szklanki wody, pamietajac, ze chilli musi byc dosc suche. Zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 10 minut.
W miedzyczasie porwac salate, posiekac liscie miety i pokroic dymki w cienkie plasterki. Doprawic mieso do smaku sola i pieprzem, dodac polowe posiekanej miety, mozna rowniez wcisnac sok z limonki.
Podgrzac tortille w piekarniku (w 180 stopniach przez kilka minut) albo na suchej patelni przez 30 sekund. Ulozyc po jednym placku w misce, na wierzch nalozyc kilka lyzek chilli, liscie salaty i lyzke jogurtu albo kwasnej smietany. Posypac pozostala mieta i pokrojona dymka i podawac natychmiast, najlepiej z zimnym piwem.
Lzejsze i bardziej rzeskie w smaku niz jego popularny kuzyn, ale jednoczesnie sycace i rozgrzewajace, sprawdzi sie doskonale w chlodny zimowy wieczor, choc rownie dobrze mozecie je zaserwowac latem. Danie jest pikantne, choc nie na tyle, by wypalac dziure w podniebieniu, a do tego proste w przygotowaniu. Jesli na drugi dzien zostanie wam troche miesnego nadzienia, wypchajcie nim tortille, dodajcie kilka lisci chrupiacej salaty i odrobine naturalnego jogurtu lub kwasnej smietany, zawincie i zabierzcie do pracy na lunch.
Zielone chilli Jamiego
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- oliwa z oliwek
- 800 g mielonej wieprzowiny dobrej jakosci
- 1 lyzeczka suszonej szalwi
- 2 cebule, obrane i posiekane
- 3 zabki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plasterki
- 2 zielone papryki, oczyszczone z nasion i posiekane
- 6 malych zielonych chilli, posiekanych
- 4 duze, dojrzale pomidory, pokrojone w drobna kostke
- liscie z 1 salaty rzymskiej
- maly peczek swiezej miety
- 4 dymki
- placki tortilli
- opcjonalnie: 1 limonka oraz kwasna smietana albo naturalny jogurt
Na duzej patelni rozgrzac na duzym ogniu odrobine oliwy. Dodac mieso, szalwie, doprawic sola i pieprzem. Smazyc mieso przez kilka minut, mieszajac od czasu do czasu. Dodac cebule, czosnek, papryke i chilli, wymieszac wszystko razem i smazyc przez 15 minut na duzym ogniu, az woda z miesa odparuje, a wszystko zacznie sie robic zlociste. Dodac pomidory i, ewentualnie, pol szklanki wody, pamietajac, ze chilli musi byc dosc suche. Zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 10 minut.
W miedzyczasie porwac salate, posiekac liscie miety i pokroic dymki w cienkie plasterki. Doprawic mieso do smaku sola i pieprzem, dodac polowe posiekanej miety, mozna rowniez wcisnac sok z limonki.
Podgrzac tortille w piekarniku (w 180 stopniach przez kilka minut) albo na suchej patelni przez 30 sekund. Ulozyc po jednym placku w misce, na wierzch nalozyc kilka lyzek chilli, liscie salaty i lyzke jogurtu albo kwasnej smietany. Posypac pozostala mieta i pokrojona dymka i podawac natychmiast, najlepiej z zimnym piwem.
Subscribe to:
Posts (Atom)